Wszystkie aktualności

Finisz bez sukcesu

niedziela, 01/12/2019

Relacjonuje Tomasz Żuraw: Nie leży zespół Garbarni rzeszowskiej Stali. W tegorocznych potyczkach obu drużyn, w każdym meczu, (...)

Autor tekstu: Michał Mryczko

(…)wprawdzie tylko jedną bramką, ale dwukrotnie górą byli krakowianie.

Pomimo wręcz mroźnej temperatury powietrza, na mecz kończący rozgrywki o mistrzostwo II ligi przybyła ponad tysięczna rzesza fanów biało-niebieskich. Wierni kibice mieli nadzieję, na mocne zakończenie i zgarnięcie pełnej puli. Nie udało się. Garbarnia w ostatnich dwóch spotkaniach zeszła z boiska pokonana więc siłą rzeczy przyjechała do Rzeszowa bardzo zmotywowana i było to widać na boisku. Zagrali zarówno mądrze jak i agresywnie w defensywie oraz z polotem w formacjach ofensywnych. Założenia uważnej gry, asekuracji z tyłu, konsekwentnie realizowali przez całą pierwszą połowę i większość drugiej. W środku pola koncertowo grał Tomasz Kołbon, który miał swój udział przy wszystkich trzech bramkach strzelonych przez krakowian. Dopiero zmiany wprowadzone przez trenera Janusza Niedźwiedzia w drugiej odsłonie spotkania spowodowały, że obraz gry zmienił się diametralnie. Stal przejęła inicjatywę i w polu karnym Garbarzy raz po raz dochodziło do sporego zamieszania. To oraz fakt, że Stal zdołała strzelić dwie bramki z bardzo dobrze dysponowanym rywalem świadczy, że istnieje gdzieś ukryty potencjał w tej drużynie. Pytanie tylko brzmi, czy wystarczy go na pełnych 90 minut w kolejnych meczach rundy rewanżowej.

Obraz pierwszych minut spotkania to wyrównana gra obu ekip, ale kapitalne zagranie Tomasza Kołbona już w 10 minucie gry, którym zgubił trzech defensorów gospodarzy otworzyła młodemu Michałowi Feliksowi drogę do bramki, co zresztą skrzętnie wykorzystał, pokonując Wiktora Kaczorowskiego strzałem w długi róg. Należy oddać naszemu bramkarzowi, że w kilku inny sytuacjach zachował się wzorowo i był wyróżniającym się zawodnikiem Stali w tej części gry.

Tradycyjnie, największe zagrożenie dla gości stanowiły stałe fragmenty i już kilka minut później, właśnie po rzucie wolnym za faul na Damianie Sierancie, doszło do wyrównania. Szczęśliwym strzelcem bramki był Damian Kostkowski, który piłkę wstrzeloną w pole karne przez Piotra Głowackiego główką zamienił na gola.

Niestety, drużyna nie poszła za przysłowiowym ciosem. Postawa podopiecznych Łukasza Surmy na to nie pozwoliła. Postawili swoje warunki, podeszli wysoko i prowadząc otwartą grę kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. To się opłaciło. Pod koniec pierwszej połowy ponownie dał znać o sobie Kołbon, zagrywając precyzyjnie futbolówkę na krótki słupek, a Grzegorz Marszalik wyprzedzając bramkarza ustalił wynik do przerwy. Po niej obraz gry nie uległ zmianie, a nadzieje na kolejną wygraną rzeszowian mocno ograniczył rzeszowskim kibicom ponownie duet Kołbon – Feliks. Trzecia bramka to znowu efekt otwierającego prostopadłego podania tego pierwszego i kapitalnego zachowania w polu karnym tego drugiego.

Na remis zabrakło czasu, pomimo doskonałej postawy biało-niebieskich w ostatnich dwudziestu minutach spotkania, kiedy zmusili swoich przeciwników do zmasowanej wręcz obrony. Niestety żaden z kilku strzałów nie znalazł drogi do bramki. Wynik kontaktowy Stal uzyskała po rzucie rożnym egzekwowanym przez Wojciecha Reimana, a gola strzelił głową, dodajmy w trudnej sytuacji w polu karnym, wprowadzony kilka minut wcześniej Dominik Chromiński.

Błysk nadziei pojawił się jeszcze w doliczonym czasie gry. Piotr Głowacki przymierzył z rzutu wolnego w mur ustawiony na linii 15 i pół metra od bramki Doriana Frątczaka. Sędzia dopatrzył się po tym uderzeniu zagrania ręką przez Mateusza Wybranowskiego, ale karnego kibice i drużyna się nie doczekali. Zgodnie z interpretacją arbitra, kontakt piłki z ręką miał miejsce poza polem karnym.

To był w sumie wyczerpujący fizycznie rok dla całej drużyny. Nie należy się zbytnio dziwić, że w ostatnim meczu ten eksploatowany do maksimum skład nie udźwignął ciężaru tego spotkania. Plaga kontuzji, jak przetoczyła się przez nasz zespół, nie była sprzymierzeńcem dla sztabu szkoleniowego w pracy nad budową jakości piłkarskiej zespołu, na oczekiwanym przez wszystkich poziomie.

Teraz przed drużyną przerwa zimowa. Czas na analizy i wnioski. Zaraz potem na decyzje. Decyzje i działania, by wiosną dominującymi barwami w drugoligowych rozgrywkach były biel z błękitem.

Tomasz Żuraw

Stal Rzeszów – Garbarnia Kraków 2:3 (1:2)

Bramki:

0:1 – 10 min. – Michał Feliks

1:1 – 16 min. – Damian Kostkowski (głową)

1:2 – 40 min. – Grzegorz Marszalik (głową)

1:3 – 63 min. – Michał Feliks

2:3 – 76 min. – Dominik Chromiński (głową)

Stal: Wiktor Kaczorowski – Damian Sierant (68` Damian Michalik), Damian Kostkowski , Błażej Cyfert, Piotr Głowacki, Błażej Szczepanek (70` Sebastian Pociecha), Łukasz Mozler, Wojciech Reiman, Dariusz Jarecki (68` Dominik Chromiński), Grzegorz Goncerz, Tomasz Płonka (59` Artur Pląskowski). Trener Janusz Niedżwiedź

Garbarnia: Dorian Frątczak – Jakub Kowalski, Adrian Jurkowski, Krystian Kujawa, Mateusz Duda, Bartłomiej Mruk (85` Rafał Górecki), Krzysztof Szewczyk (84` Karol Kostrubała), Kamil Kuczak, Tomasz Kołbon, Grzegorz Marszalik (85 ` Jan Klimek) – Michał Feliks (78` Mateusz Wyjadłowski ż). Trener Łukasz Surma

Żółte kartki:

Damian Kostkowski, Błażej Cyfert, Wojciech Reiman, Dariusz Jarecki, Grzegorz Goncerz – Stal

Jakub Kowalski, Krzysztof Szewczyk, Kamil Kuczak, Mateusz Wyjadłowski , Łukasz Surma – Garbarnia

Czerwona kartka:

Adrian Jurkowski (2 żółte)

Sędziował: Jacek Lis (Ruda Śląska)

Widzów: 1002.

Autor tekstu: Michał Mryczko

Dotyczy meczu

Stadion Miejski "Stal"
II Liga 2019/2020

2:3

Najnowsze aktualności