Artykuły

Historia jednego spotkania – Stal Rzeszów – Wigry Suwałki, 2013/2014

piątek, 30/10/2020

Historia spotkań Stali Rzeszów z Wigrami Suwałki nie jest długa. Pojawi się na ten temat osobny artykuł na naszej stronie internetowej, ale warto już teraz poświęcić więcej miejsca i czasu meczowi, który z pewnością nadal jest bardzo miło wspominany przez kibiców biało-niebieskich. Na pewno dużo bardziej niż sezon, w ramach którego do niego doszło.

+3

Historia spotkań Stali Rzeszów z Wigrami Suwałki nie jest długa. Pojawi się na ten temat osobny artykuł na naszej stronie internetowej, ale warto już teraz poświęcić więcej miejsca i czasu meczowi, który z pewnością nadal jest bardzo miło wspominany przez kibiców biało-niebieskich. Na pewno dużo bardziej niż sezon, w ramach którego do niego doszło.

16 listopada 2013 roku – niemal równe siedem lat temu. W ramach 17. kolejki II ligi wschodniej Stal Rzeszów podejmowała na własnym boisku Wigry Suwałki. Goście przyjeżdżali na Hetmańską 69 jako lider rozgrywek, biało-niebiescy z kolei zajmowali ósme, ostatnie bezpieczne wówczas miejsce w tabeli. Był to sezon reorganizacji – w II lidze wschodniej i zachodniej utrzymywała się mniej niż połowa zespołów, które w ramach następnych rozgrywek, tworzyły jedną, centralną II ligę. Ekipy z pozycji 9-18 spadały do jednej z czterech III lig.

ryc. 90. minut.pl

Szkoleniowcem Stali Rzeszów był wówczas Krzysztof Łętocha, a jego asystentem Marcin Wołowiec. W ataku biało-niebieskich wyróżniał się przybyły przed tym sezonem Piotr Prędota (9 bramek w 16 meczach), wspomagał go wracający do swojego macierzystego klubu Łukasz Szczoczarz, bramki Żurawi pilnował Miłosz Lewandowski, a trzon defensywy stanowili doświadczony Arkadiusz Baran, wyróżniający się bardzo dobrymi warunkami fizycznymi Dominik Bednarczyk i młody Kacper Drelich, który był także ustawiany jako defensywny pomocnik. Na bokach defensywy najczęściej występowali bracia Husowie, a w linii pomocy dużo pozytywnego zamieszania wywoływał filigranowy Maciej Maślany oraz Jakub Więcek. Ogółem rzecz biorąc, w kadrze Stali Rzeszów znajdowało się wówczas kilkunastu wychowanków, z których duża część występowała regularnie w pierwszym składzie.

Krzysztof Łętocha i Marcin Wołowiec w wybuchu radości po bramce Kolesnikovsa na 2-0 (fot. Krzysztof Krupa)

Mecz z Wigrami Suwałki rozpoczął się o 13:00. Biało-niebiescy wyszli w składzie: Lewandowski – Hus, Bednarczyk, Baran, Hus – Kolesnikovs, Jędryas, Drelich, Więcek, Maślany – Prędota. W spotkanie lepiej weszli przyjezdni – to oni przez niemal pierwszy kwadrans panowali na boisku. Niemal to w tym przypadku słowo klucz – w 13. minucie, po kilku dośrodkowaniach na pole karne, Konrad Hus przedarł się z piłką pod linię końcową i zagrał „na nos” do Piotra Prędoty, który głową umieścił futbolówkę w siatce.

Prędota szybko mógł podwyższyć na 2-0, ale uderzył obok słupka. Co jednak nie udało się napastnikowi, udało się pomocnikowi – Krzysztof Hus odebrał piłkę przy linii środkowej, przejął ją Prędota i zagrał długim podaniem do Maślanego, ten opanował futbolówkę na 20. metrze i dość przypadkowo przekazał ją wychodzącemu na czystą pozycję Kolesnikovsowi. Łotysz na wysokości punktu rzutu karnego uderzył prostym podbiciem i pokonał bramkarza rywali. Rzeszowianie po pierwszej połowie prowadzili z liderem tabeli 2-0.

Po przerwie biało-niebiescy zachowali rozsądek pomiędzy grą defensywną a ofensywną – nie skupiali li tylko na obronie wyniku, ale także nie ruszali nazbyt ryzykownie na przeciwnika. Chwilę przed tym, jak minęła godzina od pierwszego gwizdka, było już 3-0. Po rzucie rożnym bramkarz Wigier złapał piłkę, ale kompletnie pogubił się przy jej wyprowadzaniu i podał wprost do Macieja Maślanego. Ten uderzył na bramkę, futbolówka odbiła się od nóg defensora gości i wysokim lobem wpadła do bramki.

Biało-niebiescy mogli wygrać wyżej, ale do tego zabrakło skuteczności w dalszej fazie spotkania. Na uwagę zasługują zwłaszcza akcje Michała Lisańczuka, który wszedł na boisko za Kolesnikovsa w 71. minucie. Dwie sytuacje miał Konrad Maca, który zastąpił na boisku Piotra Prędotę, ale najpierw pogubił się z piłką, a potem jego bardzo dobry strzał udanie obronił goalkeeper Wigier. Ostatecznie spotkanie zakończyło się pewnym zwycięstwem Stali Rzeszów 3-0, a Żurawie świętowali zwycięstwo na środku boiska, śpiewając razem z kibicami będącą wówczas na szczycie list przebojów „Bałkanicę”.

Stal Rzeszów świętująca okazałe zwycięstwo (fot. Krzysztof Krupa)
Piłkarze świętują triumf wraz z Kibicami (fot. Krzysztof Krupa)

Oczywiście, kibice biało-niebieskich bardzo dobrze pamiętają, jak skończył się ówczesny sezon II ligi wschodniej dla Żurawi. Co więcej, ostatnim spotkaniem w sezonie było to na wyjeździe z Wigrami, przegrane 2-3. Nie ulega jednak wątpliwości, że wygrana nad suwałczanami przed ponad siedmioma laty może pozytywnie nastroić na najbliższe, środowe starcie obu zespołów. Zwłaszcza, że tak jak wtedy, Wigry są aktualnie liderem rozgrywek…

Stal Rzeszów – Wigry Suwałki 3-0 (2-0)

1-0 Prędota 13′
2-0 Kolesnikovs 43′
3-0 Omilianowicz 59′
– sam.

Stal Rzeszów : Lewandowski – Konrad Hus, Bednarczyk, Baran, Krzysztof Hus – Więcek (75′ Jakubowski), Drelich (89′ Daszyk), Jędryas, Kolesnikovs (71′ Lisańczuk), Maślany – Prędota (82′ Maca).

Wigry Suwałki: Salik – Karankiewicz, Wenger, Romachów (46′ Omilianowicz), Atanacković – Lauryn, Tarnowski, Radzio (63′ Tuttas), Widejko (46′ Makaradze), Drągowski – Karłowicz.

Najnowsze aktualności