Wszystkie aktualności

Krystian Pieczara: “Musimy się zrehabilitować za ten początek rundy”

piątek, 15/05/2020

W czwartkowym podcaście Inside Stal Krystian Pieczara opowiedział o treningach indywidualnych, powrocie do zajęć grupowych oraz celach na wznowione rozgrywki II ligi.

Autor tekstu: Mateusz Olszański, Tomasz Flakowski
13+

W czwartkowym podcaście Inside Stal Krystian Pieczara opowiedział o treningach indywidualnych, powrocie do zajęć grupowych oraz celach na wznowione rozgrywki II ligi.

Bramki nie są najważniejsze

Krystian Pieczara zasilił szeregi Stali Rzeszów w trakcie zimowego okienka transferowego. Bardzo szybko przedstawił się Kibicom biało-niebieskich – w każdym z dwóch pierwszy meczów rundy wiosennej tego sezonu zdobył bramkę. Jak jednak powiedział w podcaście Inside Stal, liczba strzelonych goli nie jest dla niego najważniejsza.

Z jednej strony rzeczywiście te bramki cieszą, bo jestem napastnikiem i z tego jestem rozliczany. Zresztą nie ukrywam – większość napastników uwielbia strzelać bramki, to jest piękno futbolu. Ale najważniejszy jest wynik zespołu – dwa mecze nie ułożyły się po naszej myśli, nie zdobyliśmy punktu. To jest przeszłość, my się w ogóle na tym nie skupiamy, to nas w tym temacie nie obchodzi. Interesuje nas to, co dzisiaj zrobiliśmy na treningu i to co nas czeka 3 czerwca, bo wtedy ruszamy.

Jeśli chodzi o moje cele indywidualne, to już dawno temu stwierdziłem, że – nie chce tutaj urazić nikogo, kto sobie stawia za cel strzelenie 40-50 bramek w sezonie – będę starał się robić wszystko w każdym kolejnym meczu, żeby Stal Rzeszów wygrywała. Mam nadzieje, że uda mi się kończyć akcje zespołu oraz, przede wszystkim, że będę grał, bo nikt mi tego miejsca za darmo nie odda. Mamy bardzo dobrych, doświadczonych zawodników grających w ofensywie. Może się wiele wydarzyć – mogą być zmiany ustawienia, mogę nie pasować do koncepcji. Chcę zrobić wszystko, żeby grać i spełnić swoją role i mam nadzieję, że to przełoży się na bramki i zdobycz punktową.

Nie zakładam sobie zupełnie żadnych liczb, bo uważam, że jest to dodatkowa, zupełnie niepotrzebna presja, którą sami na siebie nakładamy. Ja wole mieć takie podejście, że dla mnie najistotniejszy jest dzisiejszy trening i dzisiejszy mecz. Nie staram się wybiegać niepotrzebnie w przyszłość, bo mi to po prostu szkodzi. Ale może tylko ja mam takie podejście, może ktoś super się czuje, kiedy wyznacza sobie jakieś daleko idące cele, stara się mierzyć wysoko oraz mówi, że strzeli tyle i tyle bramek. Ja staram się nie składać takiej deklaracji.

Treningi indywidualne, treningi grupowe

Zanim jednak napastnik Stali Rzeszów będzie mógł zdobywać bramki dające zwycięstwo biało-niebieskim, wraz z całą drużyną musi ponownie, w trakcie treningów, powrócić do gry z piłką przy nodze oraz odświeżyć schematy taktyczne. W okresie izolacji sportowej Pieczara, tak jak koledzy z zespołu, trenował indywidualnie, aby zachować jak najlepszą formę fizyczną. W jej trakcie zauważył też pewne pozytywy płynące z tej sytuacji.

Codziennie mieliśmy zaplanowany trening bardziej o podłożu fizycznym. Zajęcia z piłką nie były możliwe. Dla większości zawodników Stali ten okres był bardzo pracowity – trening zajmował nam codziennie trzy, cztery godziny i był dość intensywny. Mieliśmy swoją robotę do wykonania.

Jeśli chodzi o kontekst piłkarski, to na co dzień rzeczywiście treningi mocno nam dawały w kość, ale to może z drugiej strony dobrze, bo teraz będziemy na pewno dobrze przygotowani. Mieliśmy myśl zajętą i, jak to się mówi, “w zdrowym ciele zdrowy duch”, co jest tylko z korzyścią dla nas. Wydaje mi się, że mimo tego, jaką fizyczną pracę wykonaliśmy przez ten okres, to bardzo istotne w tym wszystkim jest to, żeby trenować piłkę nożną, a byliśmy pozbawieni tej szansy przez COVID.

Izolacja była na pewno momentem, aby przemyśleć sobie parę życiowych spraw, bo myślę, że każdy podczas tej kwarantanny przeżywał taką chwilę refleksji. Na pewno większość zmieniła swoje priorytety i zastanawia się, czym się zajmuje, dlaczego to robi.

Według napastnika Stali Rzeszów, w trakcie indywidualnych treningów można było nawet nie tyle utrzymać formę, co poczynić postępy w przygotowaniu fizycznym.

Oczywiście na pierwszym miejscu jest praca i największy progres można było zrobić pod względem fizycznym. Możliwości były ograniczone, bo kto chciał, to się w tym elemencie mógł poprawić. Zresztą chyba nigdy nikt nie jest tak dobrze przygotowany, żeby nie był przygotowany lepiej, więc jeśli chodzi o ten aspekt fizyczny, to można było popracować. Nie ma co ukrywać, że na każdym poziomie przygotowanie fizyczne jest bardzo istotne. Tym bardziej, że na przestrzeni paru tygodni będziemy musieli zagrać wiele meczów.

Największą wartością tego okresu było to, że można było nadrobić, poprawić, w zależności od danego zawodnika, na jakim miał poziomie właśnie ten aspekt fizyczny i motoryczny, bo jednak gdzieś ta możliwość przeprowadzenia treningu indywidualnego piłkarskiego była ograniczona. Bo jak możemy zrobić 200 pompek w domu, tak ja 200 razy nie strzelę rzutu wolnego w domu. Ten aspekt fizyczny można było bardzo podciągnąć i to może stanowić o sile danego zawodnika czy danego zespołu. Jeszcze w kontekście fizyczności – na przestrzeni dwóch miesięcy będziemy grali jak w Premier League, co 3 dni, więc już tutaj upatrywałbym tego największego pozytywu.

Przerwa wpłynie na grę?

Krystian Pieczara nie ukrywa, że długa przerwa może wpłynąć na pewne aspekty gry, ale zaznacza jednocześnie, że piłkarze nie grają w piłkę od wczoraj.

Nie ma co się oszukiwać, na pewno szczególnie początek tych przygotowań dla większości z nas będzie trudny, bo nie obcowaliśmy z piłką. Z drużyną na pewno musimy się przyzwyczaić do nowej percepcji boiska i to będzie chwile trwało. Dobrze, że jest ten okres przed startem rozgrywek, bo znów przestawimy się na właściwe myślenie i odpowiednie poruszanie, bo musimy funkcjonować jako drużyna. Nie jest to sport indywidualny i szczególnie pierwsze mecze będą obfitowały w sporo przypadku i nerwowości.

Natomiast też trzeba na to spojrzeć z tej strony, że gramy w piłkę całe życie. Wcześniej robiliśmy to przez jakieś kilkanaście, kilkadziesiąt lat, więc myślę, że wróci to na właściwe tory. Te pierwsze zajęcia na pewno poprawiły wielu z nas humor. Dobrze było się spotkać i potrenować w końcu z piłką. Myślę, że wszyscy w pewnym momencie mieliśmy dosyć trenowania indywidualnie – biegania oraz robienia ćwiczeń bez futbolówki. Wszyscy dość szybko przestawili się na rywalizacje i pracę, bo mamy coś do zrobienia. Ten początek był radosny i czuć było duży entuzjazm, natomiast już mamy parę treningów za sobą i myślę, że ten optymizm nadal się będzie utrzymywał.

Regeneracja będzie kluczowa

Według naszego rozmówcy, w trakcie wznowionych rozgrywek najważniejsze będzie tempo regeneracji.

Ja podchodzę do tego w ten sposób, że najważniejsze dla mnie po każdym meczu będzie to, żeby jak najszybciej się zregenerować na następny. Czyli będę musiał jednego dnia dać z siebie 100% i już muszę mieć świadomość, schodząc po ostatnim gwizdku, że mam coś do wykonania za 3 dni i muszę bardzo zadbać o swoją regenerację. W tym aspekcie trzeba być bardzo skoncentrowanym, nie będzie miejsca na pomyłki. To, jak się zregenerujemy na następne spotkanie, będzie miało ogromny wpływ na kolejne mecze, więc trzeba jak najlepiej dbać o siebie i swoją dietę czy dodatkowy trening. Nastawienie również będzie bardzo istotne – dochodzi to, jaka ilość nerwów i stawki o jaką gramy nas spotyka.

Krystian Pieczara zapowiada również, że cel Stali Rzeszów na ten sezon nie uległ zmianie.

Bylibyśmy strasznymi minimalistami, gdybyśmy powiedzieli dzisiaj, że sobie “pykamy” żeby “pykać”. Na każdy mecz powinniśmy wychodzić z założeniem, że musimy się zrehabilitować za ten początek rundy. Myślę, że wszyscy od nas tego wymagają, żebyśmy grali atrakcyjna piłkę, wygrywali, walczyli w każdym meczu o jak najwyższe cele – czy to baraż czy awans do wyższej ligi. W innej sytuacji trudno byłoby grać i funkcjonować na treningu.

Oczywiście, życie często weryfikuje nasze plany i musimy podchodzić z pokorą oraz chłodną głową, dlatego nie chciałbym deklarować Bóg wie czego. Natomiast myślę, że będziemy w stanie walczyć w każdym nadchodzącym meczu o 3 punkty i zobaczymy jak to będzie się powoli układało. Liczę, że trudny okres już za nami i liczne trening przyniosą odpowiednie efekty w postaci punktów, bo to jest najważniejsze.

Autor tekstu: Mateusz Olszański, Tomasz Flakowski

Najnowsze aktualności