Adrian Ligienza

Ligienza i Nawrot żegnają się ze Stalą Rzeszów

sobota, 25/01/2020

Adrian Ligienza i Michał Nawrot nie są już zawodnikami Stali Rzeszów. Ich umowy zostały rozwiązane za porozumieniem stron.

Autor tekstu: Tomasz Flakowski
1+

Adrian Ligienza i Michał Nawrot nie są już zawodnikami Stali Rzeszów. Ich umowy zostały rozwiązane za porozumieniem stron.

Adrian Ligienza i Michał Nawrot to zawodnicy, którzy do Stali Rzeszów trafili z Podhala Nowy Targ i walnie przyczynili się do awansu naszej drużyny na centralny poziom rozgrywkowy. Dziś ich umowy zostały rozwiązane za porozumieniem stron.

Ligienza

Adrian do Stali trafił już latem przed startem sezonu 2018/19. Od tamtego momentu 44 razy zakładał koszulkę z białym żurawiem na piersi w meczach ligowych.

Urodzony w Lublinie 28-letni pomocnik zaczynał swoją piłkarską karierę w rodzinnym Lublinie zaliczając kolejno występy w takich drużynach jak: BKS Lublin, Legion Lublin, czy Lublinianka Lublin. W sezonie 2007/08 trafił do drużyny juniorów Wisły Kraków. Po wielu przenosinach w końcu trafił do Podhala Nowy Targ, gdzie wkrótce dowodzenie przejął trener Janusza Niedźwiedzia. Tam panowie pracowali razem przez dziewięć miesięcy i współpracę wznowili dopiero po latem 2018 roku.

W bieżącym sezonie “Ligi” zagrał w 13 na 20 ligowych spotkaniach, ale w kolejnej rundzie tego dorobku przy Hetmańskiej już nie poprawi. Umowa z zawodnikiem została rozwiązana za porozumieniem stron.

 

Nawrot

Michał natomiast jest wychowankiem Hutnika Kraków. Zaliczył też epizody w Okocimskim Brzesko i GKS Katowice. Przez trzy sezony stanowił o sile Podhala Nowy Targ, z którego trafił do nas w zimowym okienku transferowym sezonu 2018/2019.

Podobnie do Adriana, również Michał od razu wpisał się w taktykę i sposób gry preferowany przez trenera Janusza Niedźwiedzia. We wszystkich swoich ligowych występach (27) w barwach Stali Rzeszów zanotował łącznie 5 trafień, z czego 4 przybliżyły nas do zeszłorocznego awansu do II ligi.

Adrianowi i Michałowi dziękujemy za te wszystkie wspólne chwile z “Żurawiem” na sercu oraz życzymy powodzenia w dalszej karierze.

Autor tekstu: Tomasz Flakowski

Najnowsze aktualności