Miejsce

Stadion Amica Wronki

Szczegóły

29 lutego 2020
21 kolejka
2:1
Lech II Poznań
2:1
Stal Rzeszów

Stal Rzeszów

39.
2.
Obrońca 45+1'
5.
37.
Obrońca 90+4'
77.
4.
Pomocnik 72'
21.
7. Artur PląskowskiPomocnik
80.
69.
10.
Napastnik 10'
67'
17.
6. Marcel KotwicaNapastnik 16'
24.
7.
21. Sławomir SzeligaNapastnik
6.
17. Grzegorz GoncerzObrońca
11.
Pomocnik
14.
16.
22.
27.
41.
Pomocnik
39.
2.
Obrońca 45+1'
5.
37.
Obrońca 90+4'
77.
4.
Pomocnik 72'
21.
80.
69.
10.
Napastnik 10'
67'
17.
6Napastnik 16'
24.
7.
21. Sławomir SzeligaNapastnik
6.
17. Grzegorz GoncerzObrońca
11.
Pomocnik
14.
16.
22.
27.
41.
Pomocnik

Nieudany początek wiosny

Nie tak wyobrażaliśmy sobie początek piłkarskiej wiosny. Stal Rzeszów przegrała w wyjazdowym meczu 21. kolejki II ligi z Lechem II Poznań 1-2, pomimo że na przerwę schodziła z jednobramkowym prowadzeniem. I o ile pierwszą część gry można uznać za dobrą, o tyle drugą już nie.

W pierwszym składzie Stali Rzeszów od pierwszej minuty zagrał jeden zawodnik sprowadzony w przerwie zimowej – formację ataku, razem z Grzegorzem Goncerzem, stworzył Krystian Pieczara. Napastnik, który przyszedł na Hetmańską 69 z Polonii Warszawa, szybko przedstawił się kibicom biało-niebieskich – po akcji duetu Wojciech Reiman-Sławomir Szeliga, ten drugi dośrodkował w pole karne do Pieczary, który ze spokojem przyjął futbolówkę na klatkę piersiową i pewnie skierował ją do bramki rywala.

W drużynie gospodarzy dużo pozytywnego zamieszania tworzył duet Jakubów – Niewiadomskiego i Karbownika. Zwłaszcza ten drugi, niezwykle aktywny, przynajmniej dwukrotnie mógł pokonać Wiktora Kaczorowskiego w pierwszej części gry, ale strzały oddawane przez młodego Lechitę były zbyt słabe i kierowane wprost tam, gdzie stał bramkarz Stali Rzeszów.

Ogółem rzecz biorąc pierwsza połowa była bardzo ciekawa – nie brakowało dobrych akcji z obu stron, nie można także wskazać zbyt wielu przestojów w grze. Na dwie minuty przed gwizdkiem arbitra zapraszającym na przerwę, powinno być 2-0 dla biało-niebieskich – przy piłce na piątym metrze znalazł się Damian Michalik, ale trafił w dobrze ustawionego Niewiadomskiego, blokującego drogę do bramki. Ostatecznie do szatni z prowadzeniem schodzili podopieczni trenera Janusza Niedźwiedzia, którzy byli stroną piłkarsko lepszą w premierowych czterdziestu pięciu minutach.

Na drugą połowę Lech II Poznań wyszedł z jedną zmianą w stosunku do „jedenastki” z początku spotkania – Jakuba Bartkowiaka zmienił Hubert Sobol. Jak okazało się cztery minuty później, była to kapitalna decyzja trenera gospodarzy Rafała Ulatowskiego.

Z prawej strony płasko dośrodkowywał Michał Skóraś, „skiksował” Filip Szymczak, ale na tyle szczęśliwie dla „Kolejorza”, że de facto przedłużył on piłkę do Sobola, który pokonał Wiktora Kaczorowskiego. To nietrafienie Szymczaka w piłkę na tyle zdezorientowało obronę biało-niebieskich, że strzelec gola pozostał bez opieki w okolicach jedenastego metra.

Kilkadziesiąt sekund później podrażnieni goście byli bardzo bliscy wyrównania. Strzał Piotra Głowackiego mógł zamienić się w asystę, ale Grzegorz Goncerz, który przeciął piłkę zmierzającą przez pole karne, trafił w słupek bramki pilnowanej przez Miłosza Mleczkę.

Z minuty na minutę inicjatywę przejmowali Lechici. Efekt w pewnym stopniu przynosiła zmiana taktyki przez trenera Rafała Ulatowskiego, który przeszedł na grę formacją 4-4-2. Nie oznacza to jednak, że Stal Rzeszów została sprowadzona do defensywy – mecz był otwarty, z szansami dla obu stron na przechylenie szali zwycięstwa na swoją korzyść. W 69. minucie na boisku pojawił się debiutujący w biało-niebieskich barwach Marcel Kotwica, który zmienił Grzegorza Goncerza. Minutę wcześniej błąd Radosława Sylwestrzaka, na całe szczęście dla Stali Rzeszów, nie został wykorzystany przez Eryka Kryga.

Na dwadzieścia minut przed końcem kapitalną okazję na ponowne wyprowadzenie naszego zespołu na prowadzenie miał Patryk Plewka. Młodzieżowiec biało-niebieskich znalazł się sam na sam z bramkarzem rywali, ale zamiast strzelać, próbował podawać do Krystiana Pieczary. To zagranie było jednak za mocne, a akcja spaliła na panewce.

Przełom przyszedł w 86. minucie. Interweniujący na przedpolu Wiktor Kaczorowski złapał nogi Grzegorza Wojtkowiaka, a arbitrowi nie pozostało nic innego, jak wskazać na „wapno”. Rzut karny pewnie wykorzystał Filip Szymczak. Po utracie gola biało-niebiescy ofiarnie rzucili się do ataków na bramkę Lecha II Poznań.

Piłkę meczową w drugiej minucie doliczonego czasu gry miał Artur Pląskowski, który pojawił się kilka chwil wcześniej na murawie, ale dosięgnięta przez niego na wślizgu piłka minimalnie minęła słupek bramki gospodarzy. Ostatecznie gościom nie udało się wyrównać – komplet punktów zgarnął Lech II Poznań, wygrywając 2-1.

Autor tekstu: Michał Mryczko

Newsy o meczu

Pin It on Pinterest