Dylan Collard

Rodzina Dylana Collarda częścią społeczności Stali Rzeszów

niedziela, 17/05/2020

Dylan Collard dołączył do Stali Rzeszów przed trzema miesiącami. Nie zdążył jeszcze zadebiutować, ale jego koszulki sprzedały się na pniu. Jak wyglądała codzienność pomocnika w trakcie izolacji? Kiedy możemy się spodziewać jego debiutu? Ile polskich słów zdążył się nauczyć od momentu przyjazdu do Rzeszowa?

Autor tekstu: Michał Mryczko, Tomasz Flakowski
13+

Dylan Collard dołączył do Stali Rzeszów przed trzema miesiącami. Nie zdążył jeszcze zadebiutować, ale jego koszulki sprzedały się na pniu. Jak wyglądała codzienność pomocnika w trakcie izolacji? Kiedy możemy się spodziewać jego debiutu? Ile polskich słów zdążył się nauczyć od momentu przyjazdu do Rzeszowa?

Czas izolacji

20-letni australijski pomocnik Dylan Collard dołączył do Stali Rzeszów w trakcie przerwy zimowej tego sezonu. Zanim jednak na dobre zapoznał się z taktyką biało-niebieskich, z kolegami z drużyny, sezon II ligi zatrzymał koronawirus. Dylan, mimo że w Rzeszowie jest sam, nie narzeka na samotność, a w trakcie izolacji najbardziej skupił się na utrzymaniu formy.

Izolację spędzam sam, ale mam bardzo dużo wsparcia od kolegów z drużyny, trenerów oraz mojej rodziny i znajomych z Portugalii czy Australii. To bardzo ważne i pomaga mi w przejściu przez czas izolacji sportowej. W jej trakcie trenowałem w domu – wykonywałem ćwiczenia, które są bardzo zbliżone do tych, które robiłem dużo wcześniej, na co dzień. Starałem się utrzymać formę i odpowiednio odżywiać, aby być gotów na powrót do normalnych treningów, nawet jeśli miałoby to nastąpić z dnia na dzień.

Praktycznie cały okres izolacji spędziłem w domu. Kiedy jeszcze było to możliwe, robiłem pewne wyjątki, na przykład po to, aby pójść pobiegać w ramach indywidualnego treningu. Mogłem także wyjść do sklepu, kiedy było to naprawdę niezbędne, ale starałem się siedzieć w domu i unikać kontaktu z innymi oraz utrzymać formę, co jest najważniejsze w tej sytuacji.

Wspaniale, że już niedługo wracamy do gry. Wszystko zostało zrobione bardzo profesjonalnie. Każdy zawodnik chce dokończyć sezon, grać w piłkę. Myślę, że dla wszystkich życie bez piłki nożnej nie jest takie samo jak wcześniej – dla zawodników, kibiców, trenerów.

Ciężka praca drogą do składu

Australijczyk zdaje sobie sprawę, które mecze są najważniejsze dla Kibiców biało-niebieskich, ale nie przywiązuje wagi do tego, kiedy i w jakim meczu zadebiutuje. Liczy się dla niego ciężka praca, aby zasłużyć na grę w pierwszym zespole i pomóc Stali Rzeszów zdobywać komplety punktów w każdym ze spotkań.

Rozmawiałem ze sztabem trenerskim na temat mojego debiutu, ale nie mogę powiedzieć kiedy on nastąpi – w pierwszym, drugim czy trzecim tygodniu po starcie rozgrywek. Teraz moim celem jest pełne skupienie się na grze i ciężka praca, aby znaleźć miejsce w zespole. 

Wiem, że dla Kibiców najważniejsze są derby, zdaję sobie również sprawę z wagi spotkania z Widzewem Łódź. Bardzo ważny jest jednak także pierwszy mecz po powrocie do gry – chcemy grać, potrzebujemy zwycięstw. Nie ma dla mnie wielkiej różnicy w tym, w którym meczu zadebiutuję. Bardziej zależy mi na wykonaniu dobrej roboty, zdobyciu 3 punktów i pięciu się w górę tabeli. Będę gotowy na każdy mecz.

Stal Rzeszów w Australii i nauka polskiego

Na debiut Dylana czeka cała jego rodzina – z oficjalnego sklepu Stali Rzeszów wyleciał do Australii sporych gabarytów pakunek…

Moja rodzina chce być bardzo zaangażowana w życie Klubu – kupili około 30 koszulek Stali Rzeszów z moim nazwiskiem, czują się częścią naszej społeczności. Co prawda nie na miejscu, ale prawie tak, jakby tu byli, ponieważ oglądają każdy mecz online i kibicują w biało-niebieskich barwach. To wiele dla mnie znaczy i jest również świetną sprawą dla Klubu. Wielu Australijczyków poznało Stal Rzeszów, to cudowne.

Nie mogliśmy zakończyć rozmowy z australijskim pomocnikiem inaczej, niż pytaniem o…rozmowę. Z kim najczęściej rozmawia Dylan i czy potrafi już porozumieć się z kolegami z zespołu po Polsku?

Najwięcej rozmawiam ze Szczepanem (Błażej Szczepanek – przyp.red.). Generalnie zawodnicy i trenerzy bardzo mi pomagają. Głównie rozmawiam z tymi, z którymi mogę to robić po angielsku. Mój polski poprawia się każdego dnia, ale nie jest jeszcze idealny (śmiech). Potrafię powiedzieć proste, podstawowe słowa, takie jak dobrze czy dziękuję. Często, gdy chodzę do sklepu, to korzystam z sytuacji i osłuchuję się z językiem. Małe, codzienne rzeczy pomagają osiągać większe.

Autor tekstu: Michał Mryczko, Tomasz Flakowski

Powiązane artykuły

Najnowsze aktualności