Błażej Szczepanek

Szczepanek: Uwielbiam Rzeszów, a w Stali czuć rodzinną atmosferę

niedziela, 26/01/2020

Urodzony w 2001 roku Błażej Szczepanek w lipcu trafił do Stali Rzeszów. Od tego czasu rozegrał już 1030 minut w II lidze.

Autor tekstu: Tomasz Flakowski
1+

Urodzony w 2001 roku Błażej Szczepanek w lipcu trafił do Stali Rzeszów. Od tego czasu rozegrał już 1030 minut w II lidze.

Cofnijmy się nieco do czasu zanim trafiłeś do Stali. Jak wyglądał dla Ciebie sezon 2018/2019?

Był to czas takiego przetarcia z piłką seniorską dla mnie. Wszedłem wówczas po raz pierwszy do seniorskiej szatni, musiałem poznać, jak to wszystko funkcjonuje. Czasem ktoś może pomyśleć, że to była tylko klasa okręgowa, że takie sobie granie, ale muszę powiedzieć, że w Odrze panował pełen profesjonalizm. Był trener Ryszard Wieczorek, który nas prowadził, było też kilku zawodników, którzy posmakowali grania na wyższych poziomach rozgrywkowych, dlatego myślę, że ten skład osobowy plus właśnie profesjonalne podejście klubu i nas do swojego zawodu napędzało mnie do przodu i pozwalało się należycie rozwijać. Sezon zaczęliśmy bardzo dobrze, zresztą zakończyliśmy go z tylko jedną porażką na koncie i to w momencie, kiedy sprawa awansu była już dla nas przesądzona. Myślę, że to był zdecydowanie wyższy poziom niż na papierze. Cieszę się też, że kibice wybrali mnie najlepszym zawodnikiem Odry, bo ciężko na to pracowałem i to też skutkowało później transferem do wyższej ligi.

Walczyliście o awans,  Ty byłeś podstawowym zawodnikiem Odry i poza dwoma meczami grałeś „od dechy do dechy”, a w maju czekała Cię matura. Jak radziłeś sobie w tym okresie, było ciężko?

Te trzy miesiące: kwiecień, maj, czerwiec, to była niezwykle wzmożona praca tak naprawdę. Liga była bardzo ważna, ale tak jak mówisz, ja miałem też maturę za pasem, którą chciałem dobrze zdać. Zbliżający się egzamin i co raz ważniejsze, kluczowe mecze w sezonie powodowały natężony stres, jakieś nasilone zmęczenie, ale myślę, że i z tym zadaniem poradziłem sobie bardzo dobrze, bo szkołę ukończyłem, maturę zdałem i sezon zakończył się też tak, jak wszyscy tego chcieliśmy. Z pewnością pomogli mi w tym bliscy. Czy dziewczyna, czy rodzice bardzo mnie uspakajali, sami wykazywali się dużym spokojem zresztą i to mi się też udzieliło. Wiedziałem, że jak podejdę do tego, tak, jak podchodziłem przez cały czas, to z pewnością mi się to uda i tak też się stało.

Zdana matura, awans na koncie i tytuł najlepszego zawodnika Odry Wodzisław pozwoliły w końcu myśleć o pójściu wyżej. Twoja kariera nabrała tempa, bo ostatecznie przeskoczyłeś kilka poziomów i trafiłeś prosto do Stali Rzeszów. Jak to wyglądało z Twojej perspektywy?

Uważam, że okres pomiędzy czerwcem a lipcem zeszłego roku był tym najtrudniejszym dla mnie w dotychczasowej przygodzie z piłką. Jeździłem na testy do różnych klubów, ale w wielu mi się nie podobało, czy to ze względu na organizację, czy inne kwestie sportowe. Wtedy odezwała się Stal. Dowiadywałem się, jak to wygląda, czy w klubie jest tak jak powinno, czy będę miał możliwość i warunki do rozwoju i okazało się, że panuje tutaj mega profesjonalizm i wszystko idzie ku jeszcze lepszemu. Nie pozostało mi więc nic innego, jak przyjechać do Rzeszowa, zobaczyć na własne oczy, jak to wygląda i zaprezentować swoje umiejętności trenerom. Już po trzech dniach trener wraz z dyrektorem wyrazili zainteresowanie i tak naprawdę to już była kwestia kilku dni od tej rozmowy do momentu, kiedy podpisałem kontrakt ze Stalą.

Od tego momentu minęło już pół roku, więc pewnie możesz powiedzieć coś więcej, jak teraz odbierasz miasto, sam klub i całe jego otoczenie.

Tak, miasto na pewno bardzo mi się podoba. Szybko się do niego przyzwyczaiłem. Rzeszów jest bardzo podobny do miasta, w którym się wychowałem, czyli właśnie nie za duże i nie za małe. Klimat mi tu bardzo pasuje. Mamy też super kibiców, którzy zawsze są z nami na każdym wyjeździe, bardzo nas wspierają, no i sama drużyna prezentuje też bardzo wysoki poziom i wykazuje się pełnym profesjonalizmem. Od początku walczyłem o pierwszy skład, poznawałem otoczenie i po jakimś czasie się to rzeczywiście udało.

Jak wyglądało Twoje wejście do stalowej szatni?

Wiadomo, pierwsze dwa tygodnie, zwłaszcza kiedy jest się młodym zawodnikiem, to polegają bardziej na obserwacji, kto jak się zachowuje, z kim można pożartować, z kim mniej (choć myślę, że tutaj akurat można z każdym – śmiech). Było tak, że akurat nie znałem tutaj nikogo, więc teoretycznie nie było osoby, która mogłaby mnie jakoś wprowadzić, ale muszę powiedzieć, że chłopaki przyjęli mnie bardzo dobrze. Od początku wiedziałem po co tu jestem i jak należy się zachowywać. Taki dobry kontakt złapałem najpierw z innymi młodzieżowcami, bo jesteśmy w podobnym wieku i mamy podobne myślenie, ale też jesteśmy odpowiedzialni za podobne rzeczy, więc wiadomo, że tutaj ten pierwszy kontakt był najlepszy, choć muszę powiedzieć, że i reszta drużyny mnie ciepło przyjęła, tak samo, jak ciepło przyjmują wszystkich nowych, którzy do nas przychodzą i nie ma tutaj jakiejś bariery z kim można porozmawiać, z kim nie.

W tym czasie zdążyłeś już dobrze poznać klub, wielu ciekawi, czy czujesz się tutaj, jak w dobrej profesjonalnej firmie, czy bardziej jest to dla Ciebie taka fajna rodzina?

Myślę, że jest to taka hybryda tego, czyli właśnie i mega profesjonalizmu, ale i takiej fajnej rodzinnej atmosfery. Czy jak byłem w rezerwach, czy teraz jestem w pierwszej drużynie, to czułem się tak samo dobrze. Wiedziałem, że zarówno w akademii i pierwszej drużynie są profesjonalni trenerzy, którzy chcą przekazać nam swoją wiedzę i chcą nas doskonalić. Da się odczuć, że wszyscy są tutaj nastawieni na rozwój i nastawieni na sukces i ja sam się z tym bardzo dobrze czuję, bo też jestem tym typem człowieka.

Jak Twoimi oczami wyglądał Twój debiut w barwach Stali na poziomie centralnym? Co w ogóle czuje zawodnik, który w swoim debiucie strzela bramkę, która jego drużynie daje upragnione 3 punkty?

Trener Niedźwiedź od początku danego mikrocyklu mnie przygotowywał, mówił, że prezentuję się na tyle dobrze, że będzie chciał dać mi szansę, dużo ze mną rozmawiał i to powodowało we mnie taki spokój, że nawet jeżeli ten mecz mi się nie uda, czy mój występ nie będzie na tyle dobry, by od razu przekonać do siebie trenera, to i tak pokłada on we mnie nadzieje i tę szansę z pewnością jeszcze dostanę. Wiadomo, że stres i adrenalina mi towarzyszyły, ale nie były to negatywne emocje, a raczej pozytywne, nie mogłem się doczekać aż wejdę na plac gry. Na meczu byli moi przyszli teściowie i dziewczyna, więc to była dla mnie dodatkowa motywacja. Sam mecz to też wiadomo, że to duży przeskok między ligą, w której dotychczas grałem, a II ligą, ale myślę, że od początku pokazywałem, że potrafię i że mam umiejętności na ten poziom rozgrywkowy i to też podsumowałem pieczętując swój pierwszy występ w barwach Stali zwycięską bramką (21 sierpnia 2019 roku Stal Rzeszów wygrała w wyjazdowym spotkaniu z Górnikiem Polkowice 2-1 po bramkach G. Goncerza 59’ i B. Szczepanka 80’ – przyp. red.). Dobrze pamiętam to trafienie. Odnalazłem się w sytuacji, Artur Pląskowski zagrał mi prostopadłą piłkę, a ja długo się nie zastanawiałem, uderzyłem po długim rogu i wpadło. Ciężko tak naprawdę opisać, jakie emocje mi wtedy towarzyszyły. Na pewno duża radość i szczęście. Mimo wszystko tak naprawdę wydaje mi się, że to nie ta bramka była najważniejsza, a sam debiut i możliwość pokazania się, pokazania swoich umiejętności i przekonania do siebie trenera, że mogę grać na tym poziomie. Fajne były też gratulacje od drużyny i bliskich, którzy cieszyli się razem ze mną. Jeżeli chodzi o reakcje kibiców, to muszę przyznać, że osobiście raczej stronię od czytania komentarzy w Internecie, ale wiadomo, że bliscy czasem coś wyłapią i podsyłali mi niektóre wypowiedzi, co było niezwykle miłe, bo wiadomo, że takie słowa potrafią dodatkowo zmobilizować i zmotywować do dalszej pracy. Pamiętajmy jednak, że to była środa, więc kolejnego dnia trzeba było wracać do treningów i nie było zbytnio czasu, żeby to jakoś przeżywać.

Autor tekstu: Tomasz Flakowski

Rok 2019 zakończyliśmy w pierwszej „szóstce” i taki wynik na koniec sezonu 2019/20 bralibyśmy w ciemno. Jak sam ocenisz tę pierwszą rundę i jakie plany stawia przed sobą Błażej Szczepanek przed zbliżającą się piłkarską wiosną?

Przed rozpoczęciem sezonu oczywiście zakładałem sobie cele zarówno na minioną rundę, jak i na cały sezon. Do tej pory udało mi się zebrać bardzo dużo minut, bardzo dużo występów, z których jestem zadowolony, więc jeżeli mówimy o roku 2019 to swój cel na pewno osiągnąłem. Rundę zaczęliśmy bardzo dobrze, potem wiadomo, jak to w piłce, przyszedł lekki kryzys, ale myślę, że wydostaliśmy się z niego i zakończyliśmy ją na szóstym miejscu i jak na beniaminka jest to bardzo dobry wynik. Teraz bardzo ciężko pracujemy, żeby złapać formę i być w 100% przygotowanym na kolejne mecze ligowe.

Na który mecz, z tych które przed nami, czekasz najbardziej?

Oczywiście na pierwszy! Zawsze czeka się na ten pierwszy mecz, ale wiadomo, że są przed nami mecze, które elektryzują dodatkowo, jak Derby Rzeszowa, mecz z Widzewem Łódź, czy GKS-em Katowice. Myślę, że w każdym meczu, niezależnie od tego z kim przyjdzie nam grać, będziemy gotowi i zagramy o pełną pulę.

Najnowsze aktualności