Wszystkie aktualności

Z obozu rywala – Znicz Pruszków

piątek, 05/04/2024

Przed Stalą Rzeszów już kolejne spotkanie o ligowe punkty, w którym biało-niebiescy podejmować będą Znicza Pruszków. Sprawdźcie, co słychać w obozie naszego rywala…

O KLUBIE

Znicz Pruszków jest beniaminkiem Fortuna 1 Ligi, a na tym poziomie rozgrywkowym występuje po raz trzeci. Pierwszy, historyczny awans na zaplecze Ekstraklasy pruszkowianie wywalczyli w sezonie 2006/2007, a wtedy piłkarzem tego klubu był Robert Lewandowski. Z nim w składzie drużyna zagrała jeszcze w tym historycznym sezonie w ówczesnej 2 lidze, a po tym ich drogi się rozeszły. Znicz następne dwa sezony rozegrał na drugim poziomie i przyszedł spadek.

Kolejne sześć sezonów drużyna spędziła w 2 lidze i nadszedł awans, ale w 1 lidze pruszkowianie spędzili zaledwie jeden sezon. I na kolejny powrót czekali do poprzedniego sezonu, kiedy dosyć niespodziewanie, ale w pełni zasłużenie, zajęli 2 miejsce i cieszyli się z awansu do Fortuna 1 Ligi.

Nie byłoby na pewno tego sukcesu, gdyby nie osoba trenera Mariusza Misiury, o którym szerzej przeczytacie niżej. To pod jego wodzą zespół jest również pozytywnym zaskoczeniem w obecnych rozgrywkach, w których Znicz był skazywany na pożarcie, a radzi sobie co najmniej przyzwoicie.

TRENER

Wspomniany Mariusz Misiura trenerem Znicza Pruszków jest od 1 lipca 2021 roku, a więc drużyna pod jego wodzą rozgrywa trzeci sezon. I to widać, bo klub nie szasta pieniędzmi na lewo i prawo, tylko trener spokojnie budował obecną drużynę na swoją modłę, a efekty przyszły bardzo szybko w postaci awansu na zaplecze Ekstraklasy.

Droga trenera Mariusza Misiury do Znicza Pruszków była bardzo ciekawa i, chyba można pokusić się o takie stwierdzenie, niekonwencjonalna. Obecny trener pruszkowian, po tym jak zawiesił buty na kołku, został trenerem Pogoni Szczecin, a dokładniej kobiecej drużyny w tym klubie. I osiągał z drużyną dobre wyniki, ale w 2013 roku klub zniknął z piłkarskiej mapy.

Trener Misiura zdecydował się wyjechać do Niemiec i objął stery w kobiecej drużynie Hohen Neuendorf w 2. Bundeslidze, z którą wywalczył awans do 1 Bundesligi i… zdecydował się zmienić profesję, przechodząc do piłki męskiej.

I znów nie można powiedzieć, aby ruch w jego wykonaniu był konwencjonalny, bo trafił do działu scoutingu Realu Madryt. Po tym jak koordynator, z którym współpracował, dostał ofertę z Chin postanowił przenieść się tam razem z nim i pracował w Guizhou HengFen.

W końcu uznał, że nadszedł czas powrotu do kraju i przejął drużynę Warty Gorzów Wielkopolski, a w kolejnym sezonie pracował już w Zniczu Pruszków.

OKIENKO TRANSFEROWE

W trakcie zimowej przerwy głównym celem było pozyskanie napastnika i udało się ściągnąć z Miedzi Legnica Daniela Stanclika. Zdecydowanie większym echem odbiło się jednak pozyskanie pomocnika Radosława Majewskiego, wychowanka Znicza Pruszków, do którego wrócił po 18 latach. Nową twarzą jest także Kaito Imai, pozyskany z Jaroty Jarocin.

Po stronie ubytków nie było natomiast istotnych postaci z talii trenera Mariusza Misiury. Znicza opuścili: Patryk Czarnowski i Szymon Krocz (obaj do Olimpii Grudziądz), Mateusz Cegiełka (Unia Skierniewice), Kacper Bojańczyk (Świt Nowy Mazowiecki) oraz Krystian Matwiejczuk (Błonianka Błonie).

GWIAZDA DRUŻYNY

Najlepsze lata ma już zapewne za sobą, ale nazwisko Radosława Majewskiego wciąż musi działać na wyobraźnię. Za wychowankiem Znicza Pruszków bowiem naprawdę niezła kariera, a 173 występy w polskiej Ekstraklasie, 152 w angielskiej Championship muszą robić wrażenie. Do tego ten środkowy pomocnik 9 razy grał reprezentacji Polski.

„Maja” po odejściu ze Znicza Pruszków trafił do Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, z którą świętował zdobycie Pucharu Polski, a także dwukrotnie Pucharu Ligi. Następnym krokiem był sezon spędzony w Polonii Warszawa, z której przeszedł do zasłużonego w Anglii Nottingham Forest. W tym klubie spędził aż 6 sezonów i jest w nim pamiętany z dobrej strony po dziś dzień.

Kolejnym klubem był grecki AS Veria, a po jednym sezonie wrócił do Polski i przez dwa lata reprezentował barwy Lecha Poznań. Na jeszcze jeden sezon przeszedł do Pogoni Szczecin, miał za sobą bardzo udany rok i nagle trochę zaskoczył wyjeżdżając do Australii, gdzie został piłkarzem Western Sydney Wanderers FC. Tam nie wszystko poszło po jego myśli i po powrocie do kraju został piłkarzem Wieczystej Kraków. Wtedy wydawało się, że na wyższy poziom rozgrywkowy już nie wróci, ale zimą tego roku dosyć niespodziewanie, ponownie, po latach, został piłkarzem Znicza Pruszków. Można więc powiedzieć, że historia zatoczyła koło…

TRZON ZESPOŁU

Trener Mariusz Misiura nie dysponuje zbyt szeroką kadrą, a to oznacza, że nie ma wielkiego pola manewru. W związku z tym 3 piłkarzy zagrało w każdym z dotychczasowych meczów pruszkowian, a byli to bramkarz Miłosz Mleczko oraz występujący w obronie Marcel Krajewski i Krystian Pomorski. Kolejnym 3 piłkarzom tylko jednego meczu brakuje do kompletu, a są to obrońca Mateusz Grudziński i pomocnicy Paweł Moskwik i Tymon Proczek. Tego ostatniego zabraknie jednak w meczu ze Stalą Rzeszów ze względu na nadmiar żółtych kartek.

Drużynę z Pruszkowa ciężko sobie wyobrazić również bez Dmytro Juchymowycza, Wojciecha Błyszko oraz oczywiście Shumy Nagamatsu.

CIEKAWE POSTACIE

Miłosz Mleczko pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Stadionie Śląskim Chorzów, z którego przeszedł do grup młodzieżowych Ruchu Chorzów. Jeszcze jako bardzo młody chłopak został wypatrzony przez Lecha Poznań i trafił do „Kolejorza”, w którym dosyć szybko zaczął trenować z drugą drużyną. Lech często ma w zwyczaju, że wypożycza swoich zawodników do klubów 1-ligowych i nie inaczej było w jego przypadku. Na półtora roku trafił więc do Puszczy Niepołomice, w której zaliczył 36 meczów. Po powrocie na Bułgarską doczekał się debiutu w Ekstraklasie, w meczu z Lechią Gdańsk. Sezon 2020/2021 spędził w 1-ligowym Widzewie Łódź, po czym na półtora roku wrócił do drugiej drużyny Lecha. Na wiosnę poprzedniego sezonu trafił do Znicza Pruszków i wciąż jest graczem tego zespołu. W ramach ciekawostki można dodać, że jego życiową partnerką jest Jessica Ziółek, która wcześniej była w związku z Arkadiuszem Milikiem.

Shuma Nagamatsu jest pewnie jedną z najważniejszych, jeśli nie najważniejszą postacią w talii trenera Mariusza Misiury. Ten filigranowy pomocnik mocno daje się we znaki defensorom rywali, a świadczyć o tym może choćby jego dorobek bramkowy. Japończyk w obecnym sezonie Fortuna 1 Ligi zdobył już bowiem 7 bramek. W trakcie dotychczasowej kariery Nagamatsu reprezentował barwy Wako FC Neyagawa, Gamba Kadoma oraz Kansai University w swoim kraju, a w 2018 roku został piłkarzem łotewskiego Super Nova Ryga. Po roku przeszedł do innego klubu z tego kraju – FK Tukums 2000, a na wiosnę sezonu 2019/2020 został graczem Świtu Skolwin/Szczecin. Półtora roku później przeszedł do Znicza Pruszków i już trzeci sezon jest graczem tego klubu.

Do momentu jak graczem Znicza Pruszków został Radosław Majewski, najstarszym zawodnikiem w kadrze był Jakub Wójcicki, który w lipcu tego roku skończy 36 lat. Ten bardzo doświadczony obrońca rozegrał aż 238 meczów w polskiej Ekstraklasie, reprezentując barwy Zawiszy Bydgoszcz, Cracovii, Jagiellonii Białystok oraz Zagłębia Lubin. Z tym pierwszym klubem świętował zdobycie Pucharu oraz Superpucharu Polski.

POPRZEDNIO PRZECIWKO STALI

Nasza drużyna do Pruszkowa udawała się mając na swoim koncie zaledwie 4 punkty i plasując się na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli. Punkty były więc biało-niebieskim bardzo potrzebne i cel osiągnęli, sięgając po pierwsze wyjazdowe trzy punkty w tym sezonie.

Od początku meczu lepiej spisywała się nasza drużyna, ale długo utrzymywał się bezbramkowy remis. Tuż przed przerwą szybką akcję sfinalizował jednak Szymon Łyczko i Stalowcy do szatni udawali się w dużo lepszych nastrojach.

Po zmianie stron rzeszowianie kontrolowali wydarzenia na boisku, a w 57. minucie indywidualną akcję kapitalnym strzałem zakończył Szymon Łyczko i było 2-0.

Wtedy do głosu zaczęli dochodzić pruszkowianie, czego efektem był dosyć szybko strzelony gol kontaktowy autorstwa Shumu Nagamatsu. Od tego momentu gracze Znicza przycisnęli bardzo mocno, często kotłowało się w naszym polu karnym, a na bramkę Jakuba Wrąbla miejscowi posłali sporą strzałów, ale biało-niebiescy przetrzymali ten napór i trzy punkty pojechały do Rzeszowa.

FORMA

Znicz Pruszków ten rok zaczął od bardzo ważnej wygranej z Zagłębiem Sosnowiec 1-0. Później jednak przyszły dwie przegrane z rzędu – z Lechią Gdańsk u siebie i GKS Katowice na wyjeździe. Zespół Mariusza Misiury szybko jednak wyszedł z punktowego dołka i ograł na własnym boisku Bruk-Bet Termalikę Nieciecza. Dwa ostatnie spotkania to natomiast remisy, najpierw w gościach z Górnikiem Łęczna, a w poprzedniej kolejce na własnych śmieciach z Polonią Warszawa.

Na ten moment pruszkowianie mają na swoim koncie 31 punktów i ich sytuacja jest komfortowa, co oczywiście nie oznacza, że mogą już czuć pełen spokój.

TRANSMISJA

Mecz Stal Rzeszów – Znicz Pruszków, który rozpocznie się w niedzielę 7 kwietnia o godzinie 18:00 będzie można oglądać w Polsat Box Go.

Znicz Pruszków w pigułce:

Miejsce w tabeli: 12.

Punkty: 31.

Bramki: 20-28.

Przeciwko Stali w pierwszej rundzie: 1-2 (Nagamatsu 65 – Łyczko 44, 57).

Trener: Mariusz Misiura.

Najlepszy strzelec: Shuma Nagamatsu (7 bramek).

Gwiazda drużyny: Radosław Majewski.

Najnowsze aktualności