
Wszystkie aktualności
Wojciech Kowalewski: Stal Rzeszów to wyjątkowy projekt na skalę kraju [ROZMOWA]
– W Polsce mamy ogromne oczekiwania, ale często drepczemy w miejscu, bo pewne działania są niepopularne. Tyle że inaczej się nie da. W Stali Rzeszów nikt nie bał się ich podjąć i jestem przekonany, że zobaczymy efekty – mówi Wojciech Kowalewski, odpowiadający w Stali za rozwój szkolenia bramkarzy.
W rozmowie opowiada m.in. o swojej roli w klubie, pracy z młodymi golkiperami, wpływie zmian przepisów na ich rozwój, a także o najlepszych piłkarzach, z którymi dzielił szatnię i przeciwko którym miał okazję zagrać. Lista nazwisk naprawdę robi wrażenie.

Jaka jest Twoja rola w Stali Rzeszów?
Najprościej mówiąc – wspieranie procesu szkolenia bramkarzy w pierwszej drużynie i Akademii. To brzmi ogólnie, ale w praktyce obejmuje bardzo wiele obszarów. Piłka mocno się zmienia, a zmiany dotykają również bramkarzy. Wszystko zaczęło się od przepisu zakazującego łapania piłki zagranej od partnera – to kompletnie odmieniło tę pozycję.
Dziś gra jest szybsza, wymagania wobec bramkarzy są większe niż kiedykolwiek wcześniej. Dlatego cały proces treningowy musi być dużo bardziej zaawansowany. Moją rolą jest nie tylko wspieranie samych zawodników, ale i trenerów bramkarzy – bo jeśli rozwija się trener, rozwija się też zawodnik.
Nie jestem „panem z gabinetu”. Chcę być blisko naszych bramkarzy, dobrze ich poznać i aktywnie uczestniczyć w procesie szkoleniowym.
Jak trafiłeś do Stali?
Uważam, że w życiu najważniejsze jest nie tyle „co i gdzie”, ale „z kim”. I dlatego jestem właśnie tutaj. Znam ludzi, którzy budują Stal od kilku lat, wcześniej współpracowaliśmy – mam na myśli m.in. Sebastiana Krzepotę czy Rafała Kalisza. Pamiętam podejście Rafała na początku tego projektu i bardzo mi ono imponowało. Drugiego takiego projektu w Polsce nie ma.
Efekty widać gołym okiem. Przy ograniczonych możliwościach infrastrukturalnych Stal wychowała i wprowadziła do profesjonalnej piłki wielu młodych zawodników. To zasługuje na ogromny szacunek.
Z perspektywy kibica wiem, że emocje są ogromne – zwycięstwa cieszą, porażki bolą. Ale najważniejsze, by nie zgubić kierunku rozwoju. W Stali jest cierpliwość właściciela, sponsorów i otoczenia, dzięki czemu można patrzeć dalej niż tylko na wynik „tu i teraz”. Ten projekt pokazuje, że młody zawodnik ma tu idealne warunki, by pokazać swój potencjał i wejść na poziom profesjonalny. A to w Polsce wciąż rzadkość.

Możesz dziś szeroko korzystać ze swojego bogatego doświadczenia bramkarskiego?
Na pewno mogę wiele przekazać – może już nie bezpośrednio na boisku, bo sprawność nie ta co dekadę temu (uśmiech), ale w pracy z trenerami i zawodnikami jak najbardziej. Od początku podkreślam, że moją rolą jest wspierać trenerów, a nie cenzurować ich pracę. Najlepszą recenzją są występy bramkarzy w meczach. Każdy zawodnik jest na innym etapie rozwoju, ma inne deficyty i potencjał. Naszym zadaniem jest indywidualizacja procesu treningowego w miarę możliwości.
Lata kariery to także mnóstwo znajomości…
Tak, to ogromna sieć kontaktów. Ostatnio byłem na konferencji trenerów bramkarzy i spotkałem wielu kolegów sprzed lat. Relacje pozostały – wystarczy chwila i znów rozmawia się jak dawniej.
Miałem też szczęście pracować z wieloma trenerami, którzy sami byli bramkarzami – np. Stanisław Czerczesow w Spartaku czy śp. Grzegorz Szerszenowicz, który otworzył mi drzwi w Wigrach Suwałki. Rywalizowałem też z takimi golkiperami jak Artur Boruc czy Łukasz Fabiański.
Nie chodzi jednak o chwalenie się kontaktami, tylko o to, co mogą dać Stali. Już realizujemy pewne pomysły – z czasem będzie o nich głośniej.
Co robiłeś po zakończeniu kariery piłkarskiej?
Od razu zaangażowałem się w szkolenie. Brałem udział w pierwszym w Europie kursie UEFA Goalkeeper A. To było ogromne doświadczenie – spotkania z najlepszymi polskimi trenerami bramkarzy, ale też praca z ludźmi pokroju Fransa Hoeka czy Pata Bonnera. Później zdobywałem doświadczenie m.in. w Legii Warszawa i reprezentacji U-20 podczas Mistrzostw Świata w Polsce. Teraz całą tę wiedzę chcę wykorzystać w Stali.

Latem w pierwszej drużynie pojawiło się trzech nowych bramkarzy. Dlaczego właśnie oni?
Po odejściu Krzysztofa Bąkowskiego do Lecha i wypożyczeniu Kuby Raciniewskiego do Siarki Tarnobrzeg potrzebowaliśmy wzmocnień. Szukaliśmy kogoś doświadczonego – wybór padł na Marka Kozioła, który grał i w Ekstraklasie, i w 1. lidze. Dysponuje świetnymi warunkami fizycznymi, doświadczeniem i odpowiednim podejściem. Dołączył też Svyatoslav Vanivskyi – młody bramkarz z Ukrainy, który ma za sobą powołania do młodzieżowych reprezentacji. To bardzo perspektywiczny zawodnik. Trzecim jest Frederick Wolff – ciekawa postać, wychowanek Alemannii Aachen, z polsko-słowackimi korzeniami. Trafił do nas po testach i wierzymy, że ma spory potencjał. Rywalizacja w tej grupie jest zdrowa i motywująca, a hierarchia nigdy nie jest dana raz na zawsze.

Celem jednak pozostaje awans bramkarzy z Akademii?
Dokładnie tak. Chcemy, by docelowo trafiali do pierwszej drużyny. Obecnie w Akademii mamy golkiperów z roczników 2008–2009, więc potrzeba jeszcze trochę cierpliwości.
Jak pracować z młodymi bramkarzami, by doszli na wysoki poziom?
Najważniejsze są fundamenty – technika, sprawność ogólna, motoryka. Trzeba pamiętać, że to chłopcy, których organizmy się zmieniają. Czasem trzeba wracać do podstaw, bo zaburza się koordynacja czy pamięć mięśniowa. Dziś dużo mówi się o grze nogami, ale bramkarz wciąż przede wszystkim ma bronić. Musimy zachować równowagę między nowymi wymaganiami a podstawami. Patrząc w przyszłość – przepisy coraz bardziej utrudniają życie bramkarzom. Wszystko sprzyja atakującym, żeby padało więcej goli. Dlatego rola i wymagania wobec golkiperów będą tylko rosły.

Jak oceniasz swoją karierę z perspektywy czasu?
Z małego miasta szybko trafiłem do Legii Warszawa, później do Szachtara Donieck i Spartaka Moskwa. To był mój najlepszy okres – Mistrzostwo Polski z Legią, Mistrzostwo i Puchar Ukrainy z Szachtarem, Liga Mistrzów ze Spartakiem. Niestety kontuzja mocno wpłynęła na dalszą karierę. Grałem w topowych klubach swoich krajów, walczących o najwyższe cele. Miałem też zaszczyt reprezentować Polskę – może nie tak często, jak bym chciał, ale w rywalizacji z Dudkiem, Borucem, Fabiańskim czy Kuszczakiem każda minuta była cennym doświadczeniem.
Jacy byli, Twoim zdaniem, najlepsi piłkarze, z którymi dzieliłeś szatnię?
Na pewno Robert Lewandowski – na pierwszym zgrupowaniu kadry byłem z nim w pokoju. Do tego Kuba Błaszczykowski, Michał Żewłakow, Jacek Krzynówek, Jerzy Dudek, Artur Boruc czy Łukasz Fabiański. Z klubów: Julius Aghahowa, Anatolij Tymoszczuk, Jegor Titow, Roman Pawluczenko, Darijo Srna, Nemanja Vidić czy Dmitrij Aleniczew. Naprawdę świetne nazwiska.
A najlepsi, przeciw którym miałeś okazję zagrać?
W Lidze Mistrzów Roque Santa Cruz, który strzelił mi dwa gole dla Bayernu. Grałem też przeciwko Cristiano Ronaldo, Luisowi Figo, Zlatanowi Ibrahimoviciowi czy Oliverowi Kahnowi – mojemu idolowi. Każdy z takich meczów to bezcenne doświadczenie, które teraz staram się przekazywać młodszym. To też jest moja misja w Stali Rzeszów.
Najnowsze aktualności
Patryk Warczak od lipca w Górniku Zabrze
poniedziałek, 26/01/2026Patryk Warczak nie przedłuży wygasającego kontraktu ze Stalą Rzeszów. 22-letni boczny obrońca po zakończeniu sezonu…
Szymon Kądziołka od lipca będzie piłkarzem Polonii Bytom
poniedziałek, 26/01/2026Informujemy, że Szymon Kądziołka nie przedłuży wygasającego z końcem obecnego sezonu kontraktu i od 1…
GALERIA | Sparing: Stal Rzeszów – Banik II Ostrawa 1-2 (24.01.2026)
niedziela, 25/01/2026Galeria zdjęć autorstwa Roberta Skalskiego z meczu sparingowego pomiędzy Stalą Rzeszów a Banikiem II Ostrawa.








































