
Wszystkie aktualności
Radosław Bieniaszewski: Potrafię się dopasować do różnych pozycji na boisku [ROZMOWA]
– Gdyby dwa lata temu ktoś mi powiedział, że będę w 1-ligowej Stali Rzeszów, to uznałbym go za wariata. Obecnie chcę oczywiście dostawać kolejne szanse i cały czas się poprawiać – powiedział Radosław Bieniaszewski, piłkarz Stali Rzeszów.

Gdybym dwa lata temu powiedział Tobie, że teraz będziesz miał na koncie trzy występy w pierwszej lidze, to co byś sobie o mnie pomyślał?
Uznałbym Ciebie za wariata (śmiech). Na pewno wtedy ciężko by było w to uwierzyć, że ja tu będę i będę miał te występy na swoim koncie. No wariat, dokładnie tak bym sobie o Tobie pomyślał. Oczywiście chcę dostawać kolejne szanse, ale wiem, że muszę przy tym ciężko pracować i cały czas się poprawiać.
Pewnie nie wszyscy sobie zdają z tego sprawę, ale Ty właśnie dwa lata temu z lekkim okładem grałeś jeszcze w klasie A…
Dokładnie. Przypominam sobie nawet, że w dniu debiutu z Wieczystą Kraków, cofnąłem się pamięcią dokładnie o dwa lata wstecz i przypomniałem sobie, że grałem mecz A klasy w Połomi. Trochę się więc przez te dwa lata zmieniło (uśmiech).
Jak się zaczęła Twoja przygoda z piłką?
Piłka w moim domu była ważna od zawsze. Mama znalazła ogłoszenie w internecie, że nowa akademia Ziomki Rzeszów prowadzi nabór i zostałem zawieziony na trening. Miałem 5 lat, a to była grupa rok starsza. Zostałem, złapałem bakcyla i już w zasadzie do końca trenowałem ze starszymi od siebie. Pamiętam, że na ten pierwszy trening pojechałem z mocnym zapleczem rodzinnym (śmiech).
Dwa lata temu przeszedłeś do Stali Rzeszów. Jak do tego doszło?
Przyszedłem na testy. Przyznam, że towarzyszyła mi duża niepewność, ale postanowiłem, że spróbuję swoich sił. No i się udało. Liczyłem oczywiście na występy w Centralnej Lidze Juniorów U-19, ale początkowo ich nie było, tylko grałem w rezerwach. Nie zwiesiłem jednak głowy, pracowałem dalej. Dodam, że też trochę musiałem dojrzeć do takiej piłki innej, niż ta, która była poprzednio, przed Stalą. W końcu przyszły szanse w CLJ, a więc cierpliwość się opłaciła.
A pod koniec poprzedniego sezonu przeszedłeś do pierwszej drużyny. Jak wspominasz dzień debiutu?
Było jakoś tak spokojnie. I to chyba był mój duży plus, że podszedłem do tego mega spokojnie. Mogło to też wynikać z tego, że nie do końca zdawałem sobie sprawę, że to wszystko dzieje się naprawdę. Emocje oczywiście były, nie da się tego wszystkie odłączyć, ale generalnie towarzyszył mi spokój.
Jak zapytam Ciebie o pozycję, to co usłyszę?
Że nie mam przypisanej konkretnej pozycji (śmiech). Serio, grałem na tak wielu pozycjach, już nawet w pierwszej drużynie byłem próbowany i w ataku, na „10” i na skrzydle, więc to chyba moja zaleta, że można mnie wystawić właśnie na kilku różnych pozycjach. Najwyraźniej mam takie cechy, które na to pozwalają i potrafię się dopasować do różnych pozycji. Generalnie jestem zawodnikiem, który bazuje na uderzeniu, potrafię się znaleźć w polu karnym, albo znaleźć miejsce przed szesnastką, aby oddać strzał. Nie jestem może turbo dynamiczny, ale umiem używać swoją dynamikę choćby wcinając się za linię obrońców.
Najnowsze aktualności
Radosław Bieniaszewski: Potrafię się dopasować do różnych pozycji na boisku [ROZMOWA]
czwartek, 30/07/2026– Gdyby dwa lata temu ktoś mi powiedział, że będę w 1-ligowej Stali Rzeszów, to…
Piotr Idzik sędzią meczu z Arką Gdynia
czwartek, 30/07/2026Piotr Idzik z Poznania będzie sędzią głównym meczu Arka Gdynia – Stal Rzeszów. Na liniach…
Konferencja prasowa przed meczem Arka Gdynia – Stal Rzeszów
czwartek, 30/07/2026Przedstawiamy konferencję prasową przed meczem 2. kolejki Betclic 1 Ligi pomiędzy Arką Gdynia a Stalą…












































