Wszystkie aktualności

Katarzyna Danak: “Chcę jak najwięcej pomóc osobom, z którymi pracuję”

niedziela, 26/04/2020

Zapraszamy do rozmowy z Katarzyną Danak, Specjalistą ds. Administracji i organizacji Akademii. Katarzyna opowiada m. in o pasji do sportu i pracy, którą wykonuje w Stali Rzeszów.

10+

Zapraszamy do rozmowy z Katarzyną Danak, Specjalistą ds. Administracji i organizacji Akademii. Katarzyna opowiada m. in o pasji do sportu i pracy, którą wykonuje w Stali Rzeszów.

Stal Rzeszów to nie tylko Prezesi, Dyrektorzy czy piłkarze. Biało-niebieska rodzina to zespół ludzi, którzy pracują po kilkanaście godzin dziennie, aby Klub funkcjonował na najwyższych obrotach, na najwyższym poziomie. W nim jest między innymi Katarzyna Danak, Specjalista ds. administracji i organizacji Akademii, która opowiedziała nam o swojej pracy, życiu po godzinach, pasji do futbolu i drodze do Stali Rzeszów.

Tomasz Flakowski: Jak trafiłaś do Stali Rzeszów?

Katarzyna Danak: Byłam na rozmowach już w 2018 roku. Wtedy Klub wybrał Patrycję (specjalistka ds. administracji – przyp. red.) do administracji Akademii, zatem poznałyśmy się już wcześniej, jeszcze przed tym, jak rozpoczęłam pracę w Stali Rzeszów. Po skończonych studiach rozpoczęłam pracę w firmie budowlanej jako sekretarka. Pewnego dnia zadzwonił do mnie Pan Leszek (Leszek Rejus, przyp. red.) z zapytaniem, czy chciałabym współpracować z Akademią. Pojechałam na pierwszą rozmowę i już tego samego dnia złożyłam wypowiedzenie w poprzedniej firmie – praca w klubie sportowym to było od zawsze moje marzenie. Miałam dylematy czy zmieniać pracę, ponieważ poprzednia była dosyć fajna, poznałam fajnych ludzi, dosyć dobrze mi się tam pracowało i rozwijałam się. Stwierdziłam jednak, że w wieku jakim jestem jest to ostatnia szansa na to, żeby zaryzykować i ewentualnie coś zmienić. Żeby pracować w tym, w czym zawsze chciałam.

Co studiowałaś?

Zarządzanie. Wybrałam ten kierunek dlatego, że na trzecim roku była specjalizacja marketing z przedmiotem marketing w sporcie. Niestety, ostatecznie tej specjalizacji nie utworzyli (śmiech). Chciałam studiować dziennikarstwo albo zarządzanie w sporcie, aby być właśnie blisko sportu. Dlatego kierunek zarządzanie w sporcie, który został ostatnio otworzony na Politechnice Rzeszowskiej, byłby idealny. Ale niestety, stało się to pięć lat za późno.

Z czego wzięły się Twoje marzenia o pracy w klubie sportowym?

Moja mama jest nauczycielką WF-u, więc sport zawsze był obecny w naszym domu. Zamiast seriali czy innych programów leciały mecze, czy to piłki nożnej czy siatkówki. Wszystko  zaczęło się chyba od Formuły 1, od 2007 roku. Wtedy zaczęłam się bardziej interesować sportem. Piłkę nożną oglądałam w zasadzie od zawsze, ale dopiero od niedawna zaczęłam chodzić  na mecze.

W miejscowości w której mieszkam jest klub piłkarski występujący w A-klasie – LKS Grodziszczanka Grodzisko Dolne. Poszłam kiedyś na jakiś mecz w ramach Dni Grodziska. Tam spotkałam Prezesa LKS-u, znajomego mojej mamy, który mówił, że potrzebują ludzi do pomocy. Ja ze względu na to, że byłam trochę nieśmiała, poprosiłam mamę, by porozmawiała z nim, czy nie mogłabym tam czegoś porobić. Prezes odpowiedział, że oczywiście, jeżeli będą potrzebować ludzi, to zadzwoni. Minęło trochę czasu od tej rozmowy, w sumie już zdążyłam zapomnieć o całej sprawie, ale w pewien piątek, dzień przed meczem, zadzwonił on do mamy i powiedział, że nie może jechać na mecz i czy ja mogłabym jechać za niego jako kierownik drużyny. Tak się zaczęło – pojechałam na ten mecz A-klasy, zestresowana, chłopaków w ogóle nie znałam, wcześniej kojarzyłam ich tylko z widzenia, bo nie chodziłam na mecze Grodziszczanki, za co miałam żal do mojego Taty, że mnie na nie nie zabierał. Po tym meczu przyszły dwa kolejne. Później już kierownik nie dzwonił, więc stwierdziłam, że na razie spokój. Potem jednak ponownie zatelefonował, że potrzebuje kogoś do pomocy. I tak już w sumie zostałam – od tego czasu, od 2016 roku, jestem kierownikiem drużyny seniorów w A klasie.

Czym zajmujesz się w Stali Rzeszów?

Jestem Specjalistą ds. administracji i organizacji Akademii. Nie jest to jednak tylko sama Akademia – nie ma konkretnego podziału, że pracuję wyłącznie dla niej. Uzupełniamy się razem z Patrycją i Krystianem, jeżeli coś trzeba wykonać dla pierwszej drużyny, a oni na przykład nie mają czasu.

Do moich głównych obowiązków w trakcie sezonu należy przede wszystkim zorganizowanie transportu naszych drużyn w Akademii na mecze ligowe i opieki medycznej na mecze rozgrywane na naszym boisku. Przed sezonem jest to obsługa całego systemu Extranet w zakresie zmiany terminu meczu czy uprawnienia zawodników do gry, dokonania transferów.

Oprócz tego, w między czasie pojawił się program certyfikacji szkółek piłkarskich PZPN, przy którym w jakimś stopniu pomagałam. Najwięcej pracy i tak włożyli w to nasi trenerzy: Krzysztof Hus, Marcin Skiba, Maciej Seroka, Maciej Marczydło i Tomasz Patryn, przy pomocy pana Leszka Rejusa.

W ostatnim czasie pojawiła się także procedura licencyjna do pierwszej i drugiej ligi dla pierwszego zespołu, dla której celów zostałam pełnomocnikiem ds. procedury licencyjnej. W jej trakcie ciągle trzeba uzupełniać dokumenty czy przygotowywać oświadczenia dotyczące licencji.

Czyli można powiedzieć, że mniej więcej wykonujesz rzeczy, za które odpowiada prezes małego, piłkarskiego klubu?

Można tak powiedzieć. Ale w Grodzisku właśnie oprócz tego, że jestem kierownikiem drużyny, robię w sumie te same obowiązki, które mam w Stali Rzeszów, tylko że na niższym poziomie. Gdy przyszłam tutaj w lipcu, wykonałam około 100 transferów do młodszych drużyn. W Grodzisku były to natomiast 3-4 transfery na sezon. Widać różnicę skali.

Jak dzielisz swój czas pomiędzy pracę w Stali Rzeszów i Grodziszczance?

Od kiedy trafiłam do Stali, to w coraz mniejszym stopniu uczestniczę w pracy w Grodzisku. Jestem jedynie dostępna na tzw. „telefon”, kiedy ktoś coś chce załatwić. W miarę możliwości, jak są mecze ligowe, które się nie pokrywają z meczami II ligi, staram się jechać i pełnić swoje obowiązki. W Grodziszczance pracuję w ramach wolontariatu – nie mam z tego żadnych profitów, robię to z pasji. To mnie w pewnym stopniu przygotowało do pracy na większą skalę w Stali Rzeszów – mogłam tutaj przyjść z doświadczeniem, nie musiałam się uczyć chociażby obsługi systemu Extranet, przygotowywania kontraktów czy umów.

Pamiętasz swój pierwszy mecz w Stali Rzeszów?

Nie. Pamiętam, że do Stali przyszłam w lipcu tamtego roku. Wcześniej po prostu studiowałam w Rzeszowie, więc jak tylko była możliwość pojawić się na meczu, to przychodziłam. Na pewno nie byłam na meczu z Podhalem Nowy Targ (wygrany 2-1, decydujący o awansie do II ligi przyp. red), czego żałuję. Wtedy byłyśmy akurat na ligowym meczu A-klasy. W drodze oglądałam ten mecz na komórce, więc też w jakiś sposób to przeżywałam. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że będę miała możliwość tutaj pracować.

Jesteś także na meczach I drużyny. Jakie masz obowiązki przy organizacji dnia meczowego?

Głównie, razem z Patrycją i Pauliną, jesteśmy odpowiedzialne za organizację loży VIP i SuperVIP. Koordynuję także, razem z Pauliną, wychodzenie chłopaków do eskorty, do podawania piłek i noszowych.

Przeżywasz mecze?

Bardzo przeżywam! W trakcie spotkań albo muszę stać, albo być w ruchu, bo wtedy łagodniej dochodzą do mnie te wszystkie emocje (śmiech).

Zapytałem Twoich najbliższych współpracowników o opinię na Twój temat. Same pozytywy – miła, ogarniająca wszystko, bardzo pozytywna osoba, która lubi piłkę. Nie ma zadań, z którymi sobie nie poradzi. Powiedz – jak wracasz do domu, to wracasz zmęczona i starasz się odciąć od wszystkiego, czy włączasz jednak kanały sportowe i oglądasz mecze?

Staram się spędzić jak najwięcej czasu w Klubie, więc jeżeli w ogóle zostaje mi trochę czasu, to jest go bardzo mało. Wracając do domu staram się śledzić w Internecie na bieżąco różne ciekawostki ze świata piłki nożnej, głównie na Twitterze.

Ostatnio zaczęłam słuchać podcastów pt. „Jak uczyć futbolu?” na antenach Weszło FM. Skupiam się bardziej właśnie na aspektach dotyczących działalności Akademii. Wczoraj słuchałam odcinka dotyczącego akademii Borussi Dortmund w Goczałkowicach Łukasza Piszczka, a jadąc dzisiaj do pracy włączyłam podcast o Pogoni Szczecin. Staram się tak słuchać, aby wyłapać szczegóły, które mogłyby mi pomóc w pracy. Bo przyznam się szczerze, że przyszłam tutaj, żeby spełnić swoje marzenie, ale jak już tutaj pracuję, to chcę jak najwięcej pomóc osobom, z którymi pracuję. Żeby na przykład trenerzy skupili się na trenowaniu, a nie na papierkowej robocie. Staram się także w jakimś stopniu pomóc Panu Leszkowi ogarnąć tę jego działalność, ponieważ naprawdę dużo tematów trafia do naszego działu. Mam nadzieję, że w jakimś stopniu to rzeczywiście przynosi rezultaty. Przyznam się szczerze, że wczoraj próbowałam obliczyć, ile przegadałam z Panem Leszkiem przez telefon od czasu zamknięcia treningów w Akademii z powodu koronawirusa. Zgubiłam się po 4 godzinach w tamtym tygodniu, więc musi być tego naprawdę dużo. Pierwszego kwietnia, w prima aprilis, przegadałam z Panem Leszkiem półtorej godziny. Przyznam się, że jak Pan Leszek do mnie dzwoni, to rozmowa zaczyna się słowami: „Kasiu, mamy coś nowego?”, na co odpowiadam: „To nie jest pytanie, tylko stwierdzenie”, bo pan Leszek i tak zaraz powie, że coś nowego do nas trafiło. Więc naprawdę – jest tego sporo, ale dobrze nam się współpracuje.

W weekendy, kiedy nie ma meczów, staram się wyszukać jakiś w telewizji, ale bardziej skupiam się na niższych ligach niż tych, które są transmitowane. Na przykład, kiedy nie ma mojego meczu, jadę gdzieś niedaleko, żeby go obejrzeć i przeżyć piłkarskie emocje na żywo, a nie w telewizji.

Zakładam, że jest wiele osób, które w przyszłości chciałyby pracować w Stali Rzeszów albo w ogóle w Klubie piłkarskim. Co byś takim osobom podpowiedziała?

Na pewno na początku warto zacząć od wolontariatu w Klubie mniejszym bądź tym, który znajduje się w naszej okolicy – udzielać się, starać się pomóc. Na niższym poziomie mało jest ludzi chętnych do pomocy – takich, którzy poświęcą swój prywatny czas i nic za to nie dostaną. Taką pracę można wpisać sobie w CV, dzięki czemu pracodawca będzie widział, że dana osoba ma już doświadczenie w tej kwestii. W Stali Rzeszów także jest możliwość wolontariatu – jeżeli zacznie się w nim działać, to z czasem, kiedy dana osoba będzie się wykazywać, jest szansa, że ktoś się do niej odezwie i że będzie mogła podjąć płatną pracę.

Gdzie widzisz siebie za kilka lat? Co chciałabyś robić?

Patrząc na to, jakie są wizje dotyczące Stali Rzeszów, to jak najbardziej chciałabym tutaj zostać. Myślę, że nie potrzebuję pracy w większym Klubie, aby się czegoś więcej nauczyć – w Stali Rzeszów to wszystko dostanę. Wierzę, że będzie wiele naprawdę dużo dobrej pracy do wykonania.

Dziękuję za rozmowę i życzę Ci jak najwięcej radości i sukcesów w naszym Klubie.

Dziękuję!

Najnowsze aktualności