Wszystkie aktualności

Marco Thiede: Dla mnie sukces drużyny jest najważniejszy [ROZMOWA]

wtorek, 09/06/2026

– Moje pierwsze wrażenia są naprawdę świetne. Stadion, bardzo przyjaźni ludzie, wszystko to, co się dzieje wokół mnie, jest rewelacyjne. Jestem podekscytowany i nie mogę się doczekać sezonu – powiedział w pierwszej rozmowie Marco Thiede, nowy piłkarz Stali Rzeszów.

Jakie są Twoje pierwsze wrażenia z Polski?

Przede wszystkim bardzo się cieszę, że tu jestem. Moje pierwsze wrażenia są naprawdę świetne. Stadion, bardzo przyjaźni ludzie, wszystko to, co się dzieje wokół mnie, jest rewelacyjne. Jestem podekscytowany i nie mogę się doczekać sezonu.

Co wiedziałeś o naszym kraju dotychczas?

Szczerze mówiąc, niewiele. Grałem w swojej karierze z dwoma czy trzema piłkarzami z Polski, trochę rozmawialiśmy o Polsce, ale, mimo wszystko, nie tyle, aby móc powiedzieć, że wiem dużo o tym kraju. Mam jednak okazję stworzyć własne wyobrażenie i ta perspektywa bardzo mi się podoba.

Masz na swoim koncie choćby ponad 200 meczów w 2 Bundeslidze. Jesteś zadowolony z tego, co udało się Tobie dotychczas osiągnąć?

Jestem z tego powodu szczęśliwy i dumny, ponieważ na początku mojej kariery kompletnie się nie spodziewałem, że zagram aż tyle meczów na takim poziomie. Ja jestem typem pracusia, więc, powtórzę, jestem dumny z tych wszystkich meczów.

Grałeś przeciwko wielkim markom – m.in. Schalke, HSV, Hertha. Którego napastnika wspominasz jako najtrudniejszego do upilnowania?

Było wielu napastników, czy to skrzydłowych, z którymi nie było lekko. Teraz przychodzi mi na myśl Jean-Luc Dompe z HSV Hamburg. On był szalony (śmiech). Trudny do zatrzymania jest również choćby Fabian Reese z Herthy Berlin. Miałem okazję rywalizować z naprawdę dobrymi piłkarzami i niektórzy dawali się mocno we znaki.

Grałeś na dużych stadionach, przy dużej publiczności. To jest to, co Ciebie nakręca?

Myślę, że marzeniem każdego piłkarza jest rozgrywanie meczów na dużych stadionach i przed wieloma fanami, więc tak, takie mecze zawsze pamięta się dłużej.

Współpracowałeś z wieloma świetnymi trenerami w trakcie swojej kariery.  Który nich miał na Ciebie największy wpływ?

Było ich wielu, ale wspomnę o moim ostatnim trenerze w Niemczech, a więc w Darmstadt, gdzie pracowałem z Florianem Kohfeldtem, który wcześniej był m.in. w Werderze Brema czy VFL Wolfsburg, z którym grał w Lidze Mistrzów. I widać po jego pracy, że nie przez przypadek jest na takim poziomie. Wspomnę jeszcze Christiana Eichnera, który prowadził mnie przez długi czas w Karlsruher SC. Dużo u niego grałem i na pewno też dużo się nauczyłem. Ważny dla mnie był na pewno również Alois Schwartz.

Jakie są Twoje główne atuty?

Wymienię mentalność, wytrzymałość oraz siłę. Lubię walczyć na boisku i na pewno pomogę drużynie również swoim doświadczeniem.

Jak oceniasz swój ostatni sezon w greckiej Super League 2?

Przyznam, że było dosyć ciężko, bo generalnie wszystko wyglądało inaczej, niż w Niemczech. W Grecji ludzie podchodzą do wszystkiego swobodniej, więc szczególnie na początku nie było mi łatwo, również ze względu na kwestie językowe. Było to jednak ciekawe doświadczenie i koniec końców miło to wspominam.

Po Niemczech i Grecji przyszedł czas na Polskę. Jak z Twojej perspektywy wyglądały kulisy tego transferu i co przekonało Ciebie, żeby dołączyć do Stali Rzeszów?

Jakieś trzy lata temu poznałem Jarka Fojuta i od wtedy byliśmy w kontakcie. Sporo rozmawialiśmy ze sobą i uważam, że to świetny facet i mogę powiedzieć, że to on był pierwszym powodem, dla którego tu przyjechałem. Powiedział do mnie „Hej, wpadnij do nas, zobaczysz wszystko z bliska”. I przyznam, że po dwóch dniach pobytu w Rzeszowie łatwo było mi powiedzieć „Chcę dołączyć do drużyny i chcę pomóc” (uśmiech).

Czy przed podpisaniem kontraktu rozmawiałeś z kimś o polskiej lidze? Podpytywałeś znajomych o Polskę i Rzeszów?

Już tutaj na miejscu rozmawiałem z Sebą Thillem, z którym też trochę pisaliśmy. Zawsze warto poznać opinię innego zawodnika, również obcokrajowca. Od niego usłyszałem tylko dobre rzeczy, co na pewno ułatwiło mi podjęcie decyzji.

Jesteś doświadczonym piłkarzem, a Stal Rzeszów to generalnie młoda drużyna. Jak się odnajdujesz w roli mentora?

To na pewno ciekawe wyzwanie. Ja jestem zdania, że w drużynie potrzebne są różne charaktery, a więc i tacy szaleni zawodnicy, którzy niczym się nie przejmują, a także tacy, którzy ciężko pracują. Potrzebna jest młodzież, ale i doświadczenie. I rolą tych doświadczonych jest wspierać młodszych, a więc na mnie zawsze będą mogli liczyć (uśmiech).

Jakie nadzieje wiążesz z przyjściem do Stali Rzeszów i jakie stawiasz przed sobą cele?

Przede wszystkim chcę pomóc drużynie najlepiej, jak będę potrafił. Dla mnie sukces drużyny jest najważniejszy i tak do tego podchodzę. Zrobię więc wszystko, aby udowodnić, że jestem w dobrej formie, a na tym skorzysta na pewno zespół.

Jak lubisz spędzać wolny czas?

Większość wolnego czasu spędzam z moim psem. Od też przyjedzie do Rzeszowa, a więc często będzie mnie można z nim zobaczyć na spacerach w okolicy (uśmiech). Razem będziemy odkrywać miasto (śmiech).

Całkiem na koniec, niebawem mundial, kto będzie mistrzem świata?

Oczywiście chciałbym, aby to były Niemcy, ale wiem, że będzie o to ciężko, choć na turnieju nigdy nic nie wiadomo, zwłaszcza, kiedy o wszystkim decyduje jeden mecz. Faworytami są w mojej opinii jednak Hiszpania i Francja.

Najnowsze aktualności