Wszystkie aktualności

MŁODA STAL #2 – Radosław i Mariusz Brud

niedziela, 10/05/2020

Druga rozmowa z cyklu "Młoda Stal", gdzie rozmawiamy z zawodnikami naszej akademii. Tym razem czas na Radosława Bruda oraz jego Tatę - Mariusza.

Autor tekstu: Paweł Pyskaty
7+

Druga rozmowa z cyklu "Młoda Stal", gdzie rozmawiamy z zawodnikami naszej akademii. Tym razem czas na Radosława Bruda oraz jego Tatę - Mariusza.

Pierwszą bramkę strzelił nie dla Stali Rzeszów, a przeciwko niej. W wolnym czasie lubi wracać do dawnych finałów Ligi Mistrzów. Nie wyobraża sobie życia bez piłki nożnej, nie ma dla niego idealnych zawodników. Jako jedyny piłkarz biało-niebieskich gra w reprezentacji Polski. Poznajcie Państwo Radosława Bruda, zawodnika Akademii Piłkarskiej Stali Rzeszów.

Paweł Pyskaty: Skąd pomysł na piłkę nożną?

Radosław Brud: Zacznę może od tego, że piłka nożna jest dla mnie wielką pasją. Na pewno wiąże z nią swoją przyszłość. Po prostu ją kocham, już od małego. A skoro kocham, to bardzo bym chciał, aby to był mój zawód w przyszłości.

Dla osób, które Cię nie znają i o Tobie nigdy nie słyszały – kim jest Radosław Brud?

Z pewnością jestem osobą wrażliwą, otwartą na nowe znajomości. Determinacją dążę do własnych celów i myślę, że dla piłki jestem w stanie zrobić wszystko.

Skąd pomysł na Stal Rzeszów?

Po kilku latach gry w Orzełku Przeworsk, gdy miałem 12 lat, wiedziałem, że muszę zmienić klub na lepszy. Do wyboru mojego przyszłego klubu bardzo przyczyniło się AMO Rzeszów (Akademia Młodych Orłów – przyp. red.) – było tam wielu chłopaków grających w Stali. Po rozmowie z nimi i ich rodzicami, podjęliśmy decyzję wraz z tatą, że skontaktujemy się z trenerem Stali Maciejem Seroką. W ten właśnie sposób zostałem zaproszony na pierwszy trening do Stali.

Jak wyglądał Twój debiut biało-niebieskich barwach? Pamiętasz?

Niestety nie pamiętam, lecz w pamięci utkwił mi jeden mecz przeciwko Escoli Varsovii na głównej płycie Stali.

Jak pierwsze wrażenia po wejściu do nowej drużyny?

Pierwsze wrażenie na pewno było bardzo pozytywne, znałem tam już zdecydowaną większość osób. Ciepło i fajnie mnie przyjęli. Szybko też złapałem z trenerami kontakt, więc to na pewno na plus.

A jak wrażenia teraz?

Super, że cały klub idzie do przodu. Akademia również idzie dalej i też fajne jest to, że wszyscy podchodzą do pracy profesjonalnie, zarówno moi koledzy, jak i trenerzy. Dla mnie jest to duży plus, bo poważnie myślę o piłce nożnej.

Co ciekawe, strzeliłeś kiedyś na 2:1 bramkę Stali Rzeszów, co dało Twojej drużynie zwycięstwo. Jak wyglądał ten mecz w Twoim wykonaniu? Pamiętasz go jeszcze?

Pamiętam, to był mecz w Orzełku, tuż przed moim przejściem do Stali. Chciałem pokazać się z jak najlepszej strony. Zagrałem wtedy bardzo dobre spotkanie, wygraliśmy je i pamiętam, że dobrze się wtedy grało.

Na której pozycji na boisku czujesz się najlepiej?

Najlepiej czuję się w środku pomocy, dokładniej pozycja 8 lub 10. Myślę, że to one są u mnie dominujące.

Które elementy gry w piłkę nożną lubisz najbardziej?

Rzuty wolne. Uwielbiam je wykonywać i dobrze mi idą.

Masz jakiegoś piłkarskiego idola?

Tak, mam. Jest to Toni Kroos (zawodnik reprezentacji Niemiec i Realu Madryt – przyp. red.). Podziwiam go i podpatruję od niego wiele rzeczy, jak chociażby zagrania.

Wymarzony klub?

Liverpool, zdecydowanie.

Jak wspominasz swoją przygodę z klubem z Przeworska?

To był mój pierwszy klub i wiele mu zawdzięczam. Tam naprawdę wiele się nauczyłem, stawiając pierwsze kroki w młodzieżowym futbolu. Sam też w siebie wierzyłem i wiedziałem, że mam duży talent. Ten klub dał mi wiele w późniejszym rozwoju.

Wiążesz swoją przyszłość z piłką nożną. Ale jeśli jednak nie piłkarz, to kto?

Może piłka ręczna. Bardzo lubię też ten sport i myślę, że mógłbym się w nim odnaleźć.

Treningi na boisku już wróciły, ale jak spędzasz wolny czas w tej sytuacji poza trenowaniem?

Bardzo lubię oglądać filmy. Wracam również do finałów Ligi Mistrzów, które miały miejsce dawniej. Lubię też pobawić się z młodszym bratem.

W obecnej sytuacji już wiemy, że ligi młodzieżowe nie wrócą w tym sezonie. Jak się na to zapatrujesz?

Nie jest to dla mnie i kolegów dobra wiadomość. Mogę powiedzieć, że nawet tragiczna, ponieważ z naszym zespołem mieliśmy walczyć o CLJ U-15 (Centralna Liga Juniorów – dop. red.). Dlatego jesteśmy tak jakby rok czy pół roku w plecy.

Czy jesteś piłkarzem o wysokiej inteligencji na boisku?

Myślę, że jestem, ponieważ nawet pokazuje to chociażby tym, że podaję w taki sposób, że przeciwnicy nie są w stanie tego rozczytać.

Jaki jest Twój cel?

Mój cel to na pewno gra dla pierwszej drużyny reprezentacji Polski i dla najlepszych europejskich klubów.

Właśnie, powołanie do reprezentacji Polski, coś o czym marzy pewnie każda osoba grająca w piłkę nożną. A ty marzyłeś? Były duże emocje, jak dowiedziałeś się, że będziesz trenował i być może zagrasz w młodzieżowej kadrze?

Oczywiście, pewnie każdy by w moim wieku marzył o zagraniu dla chociażby młodzieżowej reprezentacji. Emocje też na początku były duże, ale nie ukrywam, że również trochę stres. Jednak potem już wszystko było bardzo dobrze.

Co takiego miałeś, że akurat Ty dostałeś zaproszenie na zgrupowanie? Czym się wyróżniałeś?

Ciężko powiedzieć. Myślę jednak, że na pewno dzięki tej mojej inteligencji boiskowej.

Jak to jest grać dla reprezentacji Polski?

To wspaniałe przeżycie, wspaniałe doświadczenie i wspomnienia, które będzie się pamiętać do końca życia. Jak powiedziałem, na pewno coś, o czym zapewne marzy każdy, kto interesuje się futbolem. Będę starał się, żebym te powołania otrzymywał stale i grał dla niej jak najdłużej tylko będę mógł.

Zamykając już wątek reprezentacji. Powiedz mi, czy zobaczymy Radosława Bruda w pierwszej drużynie reprezentacji narodowej? Przecież Krychowiak czy Zieliński nie będą grać wiecznie.

Mam taką nadzieję i będę na to ciężko pracował.

Chciałem już wyjść z tych reprezentacji, ale nie mogę. Jest jeszcze reprezentacja województwa, dla której również zagrałeś. Jak tam Ci się grało?

Grało mi się bardzo przyjemnie. Super atmosfera, emocje i koledzy w drużynie. Można było się również pokazać, bo graliśmy z innymi województwami. Graliśmy także na Mistrzostwach Polski. Fajne przeżycie.

Rytuały to w piłce nożnej nic nowego, większość zawodników ma jakieś mniejsze, bądź większe. A Ty? Należysz do grupy, która ma jakieś?

Większych nie mam, ale lubię posłuchać sobie muzyki przed meczem.

Pytanie totalnie oderwane od futbolu, a może i nie. Na co lubisz wydawać pieniądze?

Myślę, że na buty czy nową odzież piłkarską.

Zbudujesz model idealnego zawodnika?

Myślę, że raczej nie, bo nie ma idealnych zawodników.

W ostatnim czasie prześladowało Cię sporo kontuzji. Jak się czułeś będąc zmuszonym do zmiany trybu pracy?

Niestety prześladowały mnie te kontuzje. Wszystkie mnie bardzo dotknęły, ponieważ nie mogłem wychodzić na boisko i trenować z drużyną, ale najbardziej dotknęła mnie jednak kontuzja. przez którą nie pojechałem na jesienną AMO (Akademię Młodych Orłów – przyp. red.). To było dość przykre.

Jakimi trenerami są Michał Kordas i Wojciech Kustoń?

Zarówno jeden jak i drugi są bardzo dobrymi trenerami. Od obu dostałem wiele cennych wskazówek, które z pewnością w piłce nożnej mi się przydadzą, a niektóre nawet już mi się przydały.

Wskazówki i rady. Dostałeś ich pewnie wiele. Jaka była ta najlepsza?

Pamiętam taką jedną najlepiej i to ona gdzieś z tyłu głowy mi utkwiła. Choćby nie wiem co, to trzeba pracować. Nawet jakby życie dawało nam w kość, to po prostu cały czas trzeba ciężko pracować, a kiedyś to, co wypracowaliśmy. nam się po prostu wynagrodzi.

Masz może taki aspekt nad którym pracujesz więcej? Taki, o którym wiesz, że nie jest on jeszcze na takim poziomie zaawansowania,na jakim byś chciał żeby był?

Bez wątpienia jest to lewa noga, moja słabsza. Do tego przywiązuje sporo uwagi, ale wiem, że muszę pracować wiele nad innymi aspektami, bo jak mówiłem nie jestem idealnym zawodnikiem, dla mnie nie ma takich.

Trzeba jednak dążyć do bycia jak najlepszym w tym, co się robi.
Jaka jest Twoja największa boiskowa zaleta?

Z pewnością inteligencja, ale też to, że potrafię wziąć ciężar gry na siebie czy chociażby poprowadzić drużynę do zwycięstwa w ciężkich momentach. To chyba najbardziej.

“Radek to centralna postać drużyny, reżyser gry, ma ogromną pasję do piłki, śledzę jego rozwój z ogromną uwagą” – to słowa jednego z Twoich byłych trenerów. Czy za takiego możemy Cię uznać?

Myślę, że można. Mimo to i tak będę dalej ciężko pracował, by za takiego mnie uznawano.

Co w piłce nożnej jest najważniejsze?

Bez wątpienia mentalność i pewność siebie, ponieważ jeśli jesteśmy pewni siebie, to jesteśmy po prostu w stanie dać radę zrobić wszystko na co nas stać.

Kiedy i z jakim numerem kibice zobaczą Cię w wyjściowym składzie Stali?

Nie wiem, kiedy będę mógł mieć taki zaszczyt (śmiech). Myślę, że chciałbym jednak trenować z seniorską drużyną mając 16 lat, czyli już za dwa lata. Ale kiedy zadebiutuję, tego nie wiem. To już będzie zależało głównie od trenera, ale też ode mnie, jak będę się prezentował. Będę na to ciężko pracował.

Jak wyglądały pierwsze kroki stawiane przez Radka w piłce nożnej, co wyróżnia w szkoleniu młodzieży w Stali i jakie emocje panowały w rodzinie po informacji, że syn dostał powołanie do reprezentacji Polski? O tym wszystkim rozmawiamy z Mariuszem Brudem, tatą Radka.

Paweł Pyskaty: Jak wyglądały pierwsze kroki Radka w piłce nożnej?

Mariusz Brud: Na pierwszy trening piłkarski pojechał z mamą. Ja potem jeździłem na następne i od razu było widać, że coś z niego będzie i że ma talent do piłki nożnej. Miał do tego duże predyspozycje i było widać, że ma dryg do grania.

Hetmańska 69. Jak wyglądała sama decyzja ze strony rodziców, że Radka widzimy właśnie w Akademii Stali Rzeszów?

Kiedy Radek miał 11-12 lat, to zastanawialiśmy się nad zmianą, bo w Orzełku już chłopcy też się rozchodzili. Chcieliśmy, żeby się rozwijał. Uczęszczał na AMO (Akademię Młodych Orłów – przyp. red.) i znał tam wielu chłopaków, a ja znałem rodziców tych chłopców. Duża część z nich już grała w Akademii Stali. Rozmawiałem z rodzicami i dobrze mówili o Stali. Postanowiłem więc, że zadzwonię do trenera Macieja Seroki, dogadaliśmy się i tak właśnie Radek został zaproszony na pierwszy trening i trenuje tam do dzisiaj.

A jaki jest kontakt rodziców z trenerami w Waszym wypadku?

Bardzo dobry. Czy kiedyś z Maćkiem Seroką czy teraz z nowymi trenerami – Wojciechem Kustoniem i Michałem Kordasem. Myślę, że jako rodzice super się z nimi dogadujemy.

Pozostańmy jeszcze przy temacie Stali. Co Panu w klubie podoba się najbardziej na tę chwilę?

Klub się rozwija. Widzę nowy internat i kolejne plany. Liczba trenerów na jedną grupę też jest imponująca. Klub chce się rozwijać i cały czas iść do przodu. To jest naprawdę wspaniałe.

Radek, grając jeszcze w klubie z Przeworska, bardzo rzadko opuszczał treningi. Trener mówił, że jego absencje wynikały tylko z bardzo ważnych powodów. Dodatkowo musiał dojeżdżać na treningi. Czy od Was, rodziców, wymagało to sporego poświęcenia?

Tak, znaczy do Przeworska nie mieliśmy tak daleko jak do Rzeszowa, ale zawsze trzeba było Radka dwa razy czy trzy, gdy był jakiś mecz, dowieźć. Natomiast on był zawsze gotowy – gdy ja wracałem z pracy, to mogliśmy spokojnie wyjechać. Daliśmy radę.

Powołanie syna do reprezentacji – jak zareagowała po tej informacji rodzina?

Miłe zaskoczenie i duma z naszego syna. Pokazał tym, że ciężko na to pracował.

Czy jest szansa, że zobaczymy syna w seniorskiej drużynie biało-niebieskich?

Myślę, że tak, ale ja tego nie powiem, bo to będzie zależało tylko i wyłącznie od niego.

O głównym bohaterze naszych rozmów wypowiedzieli się również jego były i obecny trener.

Dobrze pamiętam Radka i miło go wspominam, jeszcze za czasów gry dla Orzełka. To była duża przyjemność z nim pracować. To centralna postać drużyny, reżyser gry, ma ogromną pasję do piłki. Myślę, że dzięki tej wielkiej pasji może sporo osiągnąć w futbolu. Ma bardzo duże wsparcie od rodziców i dziadka. Śledzę jego rozwój z ogromną uwagą – powiedział Waldemar Majba, były trener Radosława w Orzełku Przeworsk.

Ma warunki, aby się rozwijać. Jest świadomy tego, co robi i w którą stronę zmierza. Przede wszystkim wie czego chce, ma swoje zdanie. To dobry chłopak, dobry duch i lider zespołu – podsumował Wojciech Kustoń, trener Radosława w Akademii Stali Rzeszów.

Autor tekstu: Paweł Pyskaty

Powiązane artykuły

Najnowsze aktualności