Artykuły

MŁODA STAL #6 – Sebastian i Agnieszka Kula

niedziela, 20/09/2020

Talentów w Akademii Stali Rzeszów nie brakuje. Czas zatem poznać kolejny z nich w ramach cyklu "Młoda Stal". Zapraszamy!

Autor tekstu: Paweł Pyskaty
+5

Talentów w Akademii Stali Rzeszów nie brakuje. Czas zatem poznać kolejny z nich w ramach cyklu "Młoda Stal". Zapraszamy!

SEBASTIAN KULA

Jak zaraził się pasją do piłki nożnej, jak wyglądały jego pierwsze dni w Akademii, jak współpracuje mu się z trenerem Maciejem Seroką czy chociażby jak poszło mu w pierwszych spotkaniach ligowych po rozpoczęciu młodzieżowych rozgrywek. Na te i wiele innych pytań odpowie Sebastian Kula, zawodnik rocznika 2008 naszej Akademii.

Paweł Pyskaty: Sebastian, można powiedzieć, że rozmawiamy świeżo po kadrze podkarpackiej, na której byłeś obecny. Jak wrażenia?

Sebastian Kula: Na kadrze podkarpackiej było dobrze. Byłem tam dwa dni. W pierwszy był jeden trening i ćwiczyliśmy, a w drugi zagraliśmy sparing z kadrą lubelską i wygraliśmy 4:3. W sparingu też poszło mi dobrze, więc jestem zadowolony.

Zdjęcie kadry podkarpackiej – Sebastian Kula w środku (fot. archiwum prywatne)

Dlaczego piłka nożna?

– Od małego oglądałem mecze piłkarskie w telewizji, więc przyszło to naturalnie. Zaraziłem się tym i teraz sam gram w piłkę.

Akademia Stali Rzeszów. Dlaczego to miejsce wybrałeś?

– Na początku trenowałem w Golklub w Trzebownisku. Później trenowałem w DAFie Rzeszów, gdzie poznałem wielu fajnych kolegów i trenerów, którzy w zdecydowanej większości przeszli właśnie do Stali. Taka również była moja decyzja.

Jak wyglądały Twoje pierwsze dni w Akademii?

– Od początku w Stali było dużo treningów. Trenowałem w większości z kolegami, z którymi już się znałem, więc nie towarzyszył mi stres.

A co na tą chwilę w Klubie podoba Ci się najbardziej?

– Na tą chwilę najbardziej podoba mi się duża intensywność treningowa, profesjonalny sztab trenerów oraz fajna atmosfera w drużynie.

Jak dogadujesz się z kolegami z zespołu?

– Dobrze, chodzimy razem do klasy, wychodzimy po lekcjach i spotykamy się na treningach. Uważam, że nasz zespół tworzą chłopcy o dużym potencjale piłkarskim.

Masz takiego kolegę, z którym najlepiej współpracuje Ci się na boisku?

– Najlepiej gra i współpracuje mi się z Hubertem Kędziorą, który często dotrzega mnie na boisku i zagrywa dobre piłki.

Jak współpracuje Ci się z trenerem Maciejem Seroką?

– Z trenerem Maciejem współpracuje mi się bardzo dobrze. Lubię go i uważam, że przy nim rozwija się cała drużyna i ja też. W razie problemów można się do niego zwrócić i zawsze chętnie pomoże.

fot. beniaminek.org

Jaka jest najlepsza rada, którą od niego dostałeś?

– Pamiętam, że powiedział mi kiedyś aby walczyć, trenować i w efekcie osiągnąć swój zamierzony cel.

Rozpoczęliście już rozgrywki ligowe. Jak Ci poszło w tych pierwszych spotkaniach? Słyszałem, że pobiłeś swój rekord asyst.

– Tak, pobiłem swój rekord asyst. W czasie kwarantanny dużo trenowałem obok domu i myślę, że też dużo mi to dało. Potem treningi z drużyną, więc myślę, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej.

Jesteś lewonożny. Jak u Ciebie z prawą nogą?

– Wciąż pracuje nad tą prawą nogą. W piłce nożnej profesjonalny piłkarz potrzebuje grać obiema nogami na wysokim poziomie.

Jaka jest, według Ciebie, Twoja największa zaleta i wada piłkarska?

– Na pewno mocne strzały lewą nogą, a także pojedynki jeden na jeden są moją mocną stroną. Strzały prawą nogą jeszcze nie są tak dobre i precyzyjne, dlatego uważam to za moją wadę.

Czym Twoim zdaniem powinien charakteryzować się dobry piłkarz?

– Przede wszystkim walecznością, determinacją i dobrą techniką.

Masz jeszcze jakieś inne zainteresowania poza piłką nożną, która zapewne jest ważnym elementem Twojego życia?

– Na tę chwilę nie posiadam innych zainteresowań poza piłką nożną, skupiam się tylko na niej.

Słyszałem też, że masz swój kanał na YouTube z trikami piłkarskimi. Skąd pomysł na nagrywanie trików, które wykonujesz?

– Często oglądam takie kanały na YouTube, dlatego też postanowiłem założyć swój kanał właśnie z trikami i sztuczkami piłkarskimi.

fot. Budzyk.com

Ulubiony przedmiot szkolny?

– Oprócz WF-u, to język polski, ponieważ jest interesujący i dostarcza dużo ciekawej wiedzy.

Masz jakieś swoje ulubione wspomnienie z piłką nożną?

– Takie najlepsze wspomnienie to osiągnięcie Mistrzostwa Polski w turnieju “Z podwórka na stadion o Puchar Tymbarku”, gdzie grając na Stadionie Narodowym strzeliłem bramkę przyczyniając się do zwycięstwa mojej drużyny. W finale był lekki stres, ale udało się na szczęście wygrać.

Masz swojego ulubionego zawodnika?

– Tak, jest nim Cristiano Ronaldo.

Masz jakieś marzenie, które w najbliższym czasie chciałbyś spełnić?

– Chciałbym zagrać w reprezentacji Polski.

Widzisz się w perspektywie kilku lat w pierwszej drużynie Stali Rzeszów?

– Jak najbardziej, ale muszę na to ciężko pracować.

AGNIESZKA KULA

Z Mamą Sebastiana – Panią Agnieszką rozmawiam o decyzji dołączenia syna do Akademii, o fukcjonowaniu Szkoły Stali Rzeszów, czy o jego początkach w piłce nożnej. Zachaczyliśmy także o kilka innych tematów.

Paweł Pyskaty: Jak wygląda Pani podejście do piłki nożnej?

Agnieszka Kula: Moje podejście do piłki nożnej jest bardzo pozytywne. W naszym domu temat piłki pojawiał się bardzo często, dlatego że z synem tych rozmów o piłce było dużo. Było oczywiście również wspólne oglądanie meczów w telewizji. Generalnie rodzina interesuje się piłką i sportem, więc dla mnie to nic obcego. Cieszę się, że syn wybrał taką pasję a my jako rodzina mocno go w tym wspieramy.

Sebastian z rodziną (fot. archiwum prywatne)

Jak wyglądały początki Sebastiana z piłką nożną? Kto w nim zaszczepił to zainteresowanie?

– Sebastian już będąc dzieckiem wyrażał swoje zainteresowanie piłką nożną. Będąc małym chłopcem chodził za piłką i kopał ją, przeważnie lewą nogą. Tak swoją przygodę rozpoczął w wieku sześciu lat. Zaczął trenować najpierw w klubie lokalnym – Golklubie Trzebownisko i tam stawiał swoje pierwsze kroki i szlifował swoje umiejętności. Nie wiem czy była taka osoba, która w nim to zaszczepiła. To chyba koledzy namówili go na grę w piłkę i tak to się zaczęło. Koledzy poszli do klubu wcześniej i namówili Sebastiana, a potem on zapytał mnie, czy go zapiszę. Potem okazało się, że był tam jednym z lepszych zawodników, co zauważał trener i jakoś to już poszło dalej.

Jak zdecydowaliście się jako rodzice na to, by Sebastian trafił do Akademii Stali Rzeszów?

– Długo z mężem zastanawialiśmy się, czy nie byłoby lepiej, by Sebastian zaczął trenować w Stali Rzeszów. Nie wiedziałam czy będę w stanie pogodzić swoje wszystkie obowiązki domowe, gdyż mamy jeszcze dwójkę młodszych od Sebastiana dzieci. Właśnie dlatego nie wiedziałam, czy uda się to pogodzić z zawożeniem go na treningi do Rzeszowa. Natomiast nasza decyzja nie mogła zbyt długo czekać, bo Sebastian wciąż rozwijał swoją pasję i podnosił swoje umiejętności. Chcieliśmy, żeby się dalej rozwijał i wiedzieliśmy, że Stal będzie dobrym wyborem dla niego.

Czy Akademia działa tak, jak wyobrażała ją sobie Pani zapisując syna?

– Myślę, że tak. Widzę, że to wszystko funkcjonuje na dobrym poziomie.

Jaka jest Pani zdaniem najważniejsza cecha Akademii?

– Podoba mi się to, że mimo krótkiego czasu funkcjonowania tej Akademii dąży ona do zrealizowania zamierzonych celów, jakie sobie postawiła. Cały czas się rozwija, a mój syn tam się dobrze czuje i wiem, że dostaje to, czego oczekiwałam.

Jak układa się Wam, jako rodzicom współpraca z trenerem w Klubie?

– Jako rodzicom z trenerem Maciejem Seroką współpracuje nam się naprawdę dobrze. Na bieżąco otrzymuje od niego różne informacje odnośnie treningów czy funkcjonowania Akademii. Zawsze mogę się do niego zwrócić, gdy mam jakieś pytania związane z Akademią, ale i nie tylko. Zawsze doradzi, pomoże i nie zostawi tego bez odpowiedzi.

Sebastian Kula (trzeci od lewej) – fot. archiwum prywatne

Bywa Pani na treningach, czy to meczach syna?

– Tak, jak najbardziej. Zawsze z mężem staramy się być na tych meczach czy treningach, o ile czas nam pozwoli. Myślę, że też nasza obecność daje mu większą motywację, wiarę na boisku i siłę, bo czuje od nas wsparcie. Teraz jednak na treningach jestem mniej, bo od kiedy Sebastian uczęszcza do SMS-u to zajęcia są tak zorganizowane, że treningi są wplecione w zajęcia. Jednak, jeśli tylko mogę, to się pojawiam. Wydaje mi się też, że na tle innych chłopców nie odstaje. Ma mocną lewą nogę, którą potrafi mocno uderzyć i kiedyś sama się o tym przekonałam, kiedy graliśmy razem obok domu (śmiech).

A jak funkcjonuje Szkoła Stali Rzeszów, do której Sebastian uczęszcza?

– Sebastian teraz chodzi już tam drugi rok. Wiadomo, że ten pierwszy rok był taki różny. Wszystko było nowe, Szkoła musiała sobie wszystko poukładać, żeby wszystko zaczęło dobrze funkcjonować. Ja natomiast jestem zadowolona, nauczyciele są fajni i posiadają wysokie kwalifikacje. Atmosfera w Szkole też jest bardzo dobra. Mają też bardzo dużo zajęć dodatkowych, gdzie mogą się jeszcze bardziej rozwijać nie ograniczając się tylko do piłki nożnej. Myślę, że jest dobrze. Ja jestem bardzo zadowolona i myślę, że on również. Nawet jak pytam się, czy chciałby wrócić do poprzedniej szkoły to mówi, że nie (śmiech).

Jak Sebastian reaguje na zwycięstwa, a jak na porażki?

– Oczywiście zwycięstwa cieszą każdego zawodnika i motywują do dalszej ciężkiej pracy. Tak samo jest też z Sebastianem. Porażki też się zdarzają, to normalna rzecz. U Sebastiana pojawia się chwilowa złość, ale szybko to przemija i wyciąga on wnioski do dalszej pracy. Nie jest taki, że się podłamie.

Sebastian Kula (piąty od lewej) na Stadionie Narodowym z zwycięską drużyną turnieju “Z podwórka na stadion o Puchar Tymbarku – fot. archiwum prywatne

Jaki jest syn po treningach?

– Sebastian dużo mówi nam o treningach. Jak wraca ze szkoły to dużo nam opowiada o różnych wydarzeniach, o tym co robili, jak sobie radził i co mu się podobało. Wolny czas lubi spędzać w gronie najbliższych mu przyjaciół jeszcze z poprzedniej szkoły. Dobrze się z nimi dogaduje i wspólnie miło spędzają czas.

Kiedy nastąpi ten moment, kiedy zobaczy Pani syna w biało-niebieskiej koszulce, ale w seniorskiej drużynie?

– Bardzo bym chciała to zobaczyć. Mam nadzieję, że tak będzie, a mi pozostaje tylko mocno trzymać kciuki, natomiast Sebastianowi ciężko pracować. To jest jego pasja, on ma w tym jakiś swój cel, który sobie obrał. Wiadomo, jest jeszcze młody i jego decyzje życiowe mogą ulec zmianie. Natomiast my wierzymy i mocno trzymamy kciuki za jego marzenia i plany, jakie podejmie na przyszłość.

Autor tekstu: Paweł Pyskaty

Najnowsze aktualności