Wszystkie aktualności

Patryk Warczak: Szanujemy rywala, ale się go nie boimy. My też mamy swoją jakość! [ROZMOWA]

piątek, 07/11/2025

– Uważam, że musimy się skupić głównie na sobie, bo to my chcemy być zespołem dominującym i musimy wyjść na boisko z przekonaniem, że rozegramy go na naszych zasadach – powiedział Patryk Warczak, piłkarz Stali Rzeszów.

Jakie uczucia Tobie towarzyszyły po meczu z Pogonią Siedlce?

Patrząc po tym, jaki zagraliśmy mecz, na pewno czułem i wciąż czuję duże rozczarowanie, że 3 punkty nie zostały w Rzeszowie. Dla nas ten punkt to porażka, bo uważam, że naprawdę bardzo dobrze wyglądaliśmy, dominowaliśmy, szczególnie w pierwszej połowie, kiedy mieliśmy znaczną przewagę. Byliśmy bardzo często w ich polu karnym, oddawaliśmy sporo strzałów i mieliśmy kontrolę nad meczem. Szkoda, że wtedy nie przekuliśmy tego na bramkę. W drugiej połowie dosyć szybko straciliśmy gola i musieliśmy gonić wynik. Odrobiliśmy tę stratę, ale do pełni szczęścia zabrakło tego drugiego gola.

Teraz przed naszą drużyną mecz z Wieczystą Kraków, a więc ponownie spotkanie z sąsiadem w ligowej tabeli, tym razem będącym jednak wyżej od naszej drużyny…

Można powiedzieć, że to też nasz sąsiad w tabeli, ale sytuacja w 1 lidze jest tak dynamiczna, że co kolejkę bardzo dużo się zmienia. Fajnie natomiast, że będziemy mierzyć się z tym rywalem i przyznam, że czekam na ten mecz, aby odrobić to, co straciliśmy we wcześniejszych spotkaniach i w końcu wygrać.

Fakt, że Wieczysta mecze domowe rozgrywa w Sosnowcu może mieć jakiekolwiek znaczenie?

Mają na tyle doświadczonych zawodników, że nie powinno to mieć znaczenia. Dla nas też nie ma. Jasne, wolimy grać przed naszymi kibicami w Rzeszowie, ale oni zawsze i wszędzie za nami jeżdżą, więc na wyjazdach też czujemy się jak w domu (uśmiech).

Jak popatrzymy na skład Wieczystej to bez wątpienia kadrowo jest jedna z najmocniejszych drużyn w lidze. Zaskakuje więc Ciebie fakt, że obecnie plasują się na 6. miejscu?

To tylko pokazuje, że na wynik sportowy składa się więcej elementów, a nie tylko to, jakich masz piłkarzy. Inna rzecz, że to jest dopiero końcówka pierwszej rundy, więc wszystko się jeszcze może wydarzyć. Ta liga jest bardzo wyrównana i jest jeszcze zdecydowanie za wcześniej na to, aby już teraz oceniać Wieczystą.

Dzieje się tam jednak sporo, bo przed meczem z naszą drużyną w krakowskiej ekipie doszło do kolejnej zmiany trenera. To utrudnia jakoś zadanie?

Jest to pewnie jakieś utrudnienie dla naszego sztabu, bo w sumie nie ma pewności, jak teraz zagra Wieczysta. Obowiązki trenera przejął dotychczasowy asystent, a więc mogą kontynuować to, co wcześniej, ale mogą też sporo pozmieniać. Uważam, że musimy się skupić głównie na sobie, bo to my chcemy być zespołem dominującym i musimy wyjść na boisko z przekonaniem, że rozegramy go na naszych zasadach.

A jakiej Ty się spodziewasz Wieczystej?

To drużyna, która ma dużą jakość w ofensywie i na pewno będą nieźle wyglądać indywidualnie, ale zagadką jest, jak będą wyglądać, jako drużyna.

W Wieczystej jest sporo piłkarzy o uznanych nazwiskach. Czy nastawiasz się jakoś specjalnie na pojedynki, z którymś z piłkarzy rywala?

Dla mnie nie ma znaczenia na kogo będę grał. My mamy do wykonania swoją robotę i na tym ja i drużyna się skupiamy. Na pewno mamy do nich szacunek, bo są to dobrzy zawodnicy, aczkolwiek nie będziemy się ich obawiać, bo my też mamy swoją wartość, co pokazaliśmy choćby w meczu z Wisłą Kraków.

Z tego co wiem miałeś już okazję grać przeciwko Wieczystej Kraków…

Ale wykopaliska (śmiech). Raz grałem w sparingu, jeszcze w czasach gry w Wiśle Kraków, kiedy jako drużyna CLJ U-18 zagraliśmy właśnie z Wieczystą. Druga okazja była już w meczu o punkty w 4 lidze. Z kilkoma kolegami zeszliśmy do drugiej drużyny Garbarni Kraków i do przerwy prowadziliśmy 1-0. Po zmianie stron nas już nie było na boisku i skończyło się na wygranej Wieczystej 3-1. Byłem wtedy bardzo młodym chłopakiem i cieszyłem się, że będę miał okazję zagrać w tamtym meczu. To była tylko 4 liga, ale pamiętajmy, że w Wieczystej już wtedy były ciekawe nazwiska, jak choćby Sławomir Peszko, który był jeszcze czynnym piłkarzem. Było to więc spore przeżycie dla chłopaka, który dopiero wchodził w ten seniorski futbol.

Najnowsze aktualności