Artykuły

Podsumowanie 16. kolejki II ligi

czwartek, 03/12/2020

Nadeszła zima, a z nią odwołanie spotkania Wigier Suwałki z Górnikiem Polkowice. Poza tym dwa mecze odwołane z powodu koronawirusa. Zaskakująco w Częstochowie, kolejna porażka Olimpii Grudziądz czy siódme z rzędu zwycięstwo GieKSy.

Autor tekstu: Paweł Pyskaty
+5

Nadeszła zima, a z nią odwołanie spotkania Wigier Suwałki z Górnikiem Polkowice. Poza tym dwa mecze odwołane z powodu koronawirusa. Zaskakująco w Częstochowie, kolejna porażka Olimpii Grudziądz czy siódme z rzędu zwycięstwo GieKSy.

Skra Częstochowa – Olimpia Elbląg 0-1

Ekipa z Częstochowa tak naprawdę od pierwszych minut pokazywała swoją dominację na boisku. Skra utrzymywała się przy piłce, dogrywała piłki w pole karne i uniemożliwiała Olimpii wyjść z własnej połowy. Olimpia niewiele zdziałała w ofensywie, a z kolei gospodarze nie mieli klarownych sytuacji na bramkę. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowo. Druga połowa zaczęła się podobnie i znów częstochowianie wyskoczyli na elblążan, ale tym razem z groźniejszymi sytuacjami, których nie wykończyli. Dopiero od 60′ Olimpia zaczęła być mocniejsza w defensywie. Wywalczyła kilka kornerów czy zaczęła zagrażać z bocznych sektorów boiska. Dzięki jednemu z rzutów rożnych wyszli na jednobramkowe prowadzenie w 65′, a strzelcem był Kiełtyka. Po bramce cofnęli się do defensywy i odpierali ataki, co szło im dobrze, dzięki czemu dowiedli wynik do końca i zaskakująco pokonali faworytów tego spotkania.

Śląsk II Wrocław – Olimpia Grudziądz 2-1

Początkowe fragmenty meczu układały się spokojnie. Naprzemiennie raz jedna drużyna, a raz druga miała “swój czas”. W obu zespołach natomiast zdarzały się głupie błędy w rozegraniu i w środkowej części boiska. Zawodnicy często tracili piłkę. Grudziądzanie swoich szans upatrywali w kontrach i stałych fragmentach gry. Rezerwy Śląska Wrocław próbowały dorzucać z bocznych sektorów boiska i rozgrywać spokojnie piłkę. Pierwsza bramka padła po błędzie Ciechanowskiego, który stracił piłkę przed polem karnym, Krocz ją przejął i wyprowadził Śląsk na prowadzenie. Gospodarze dalej próbowali z bocznych sektorów, a później gra przeniosła się na środek pola. Olimpia w 42′ przejęła piłkę w środku pola, prostopadłe podanie dostał Embalo, który oddał strzał, a ten odbił się od obrońcy Śląska i wpadł do bramki. Pierwsza połowa zakończyła się remisem. W drugiej odsłonie meczu gospodarze próbowali ataku pozycyjnego, a przyjezdni próbowali szybko napędzać swoje ataki. Piłka znów często gościła w środku pola, gdzie gra się zaostrzyła. Olimpia miała swoje akcje, ale ostatecznie to Śląsk na trzy minuty przed końcem wyszedł na prowadzenie. Bergier oddał mocny strzał z okolic 25 matra, piłka odbiła się od obrońcy gości i wpadła do siatki. Mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy, a Olimpia Grudziądz notuje kolejną – już dziewiątą porażkę w tym sezonie.

Bytovia Bytów – GKS Katowice 1-2

Optyczną przewagę na boisku było widać w zespole przyjezdnych. To oni kontrolowali grę, ale Bytovia potrafiła odpierać te ataki i dobrze się broniła. Bytovianie jednak też potrafili podziałać w ofensywie, chociażby centrami. W 19′ to właśnie bytowianie wyszli na prowadzenie po rzucie rożnym. Napędzeni tą bramką dalej pozostali w natarciu, konsekwentnie próbując centr, a także uderzeń z dystansu. Dominacja przerwana została na sam koniec pierwszej połowy. Urynowicz dostał dogranie w pole karne w 45′ i je wykorzystał wyrównując na 1-1. Po przerwie gra zaostrzyła się. Bytovia jednak i tym razem zbudowała sobie przewagę. Oddawali strzały, mieli szansę z kornerów czy dograń w pole karne. Ciężko było GieKSie dojść do głosu, ale to zrobili. Kościelniak w 74′ dostał piłkę i wykończył strzałem, dającym bramkę na 2-1. Bramka dała im więcej energii i zaczęli napierać na Bytovię, która jednak się nie ugięła. Katowiczanie wygrywają już po raz siódmy z rzędu.

Chojniczanka Chojnice – Hutnik Kraków 4-1

Zespół z Chojnic spokojnie wszedł w ten mecz i również ze spokojem rozgrywał piłkę. Hutnik starał się nadać szybszego tempa meczu, ale bezskutecznie. Chojniczanka już w 13′ prowadziła 1-0. Po bramce częściej Hutnik dochodził do głosu, ale nie potrafił wejść w pole karne, ani oddać dobrego strzału. Potem gra przeniosła się do środka, a w 25′ znów zaatakowała Chojniczanka, a akcję skutecznie wykończył Klichowicz, który dołożył drugą bramkę w tym meczu. Gospodarze strali się gasić wszystkie ataki Hutnika i dowieźć wynik do przerwy, co im się udało. Początki drugiej połowy należały do Hutnika, który próbował rozciągnąć grę i atakować bokami. Przyjezdni jednak się ugięli i gospodarze przejęli inicjatywę. Próbowali z rzutów rożnych i stałych fragmentów, a także wywalczyli rzut karny w 57′, który zmarnował Skrzypczak. Mimo to dwie minuty później Skrzypczak naprawił swój błąd i dał Chojniczance wynik 3-0. Na kolejną bramkę długo nie trzeba było czekać. Gospodarze dołożyli czwartą w 68′, a hattricka skompletował Klichowicz. Przyjezdni musieli się bronić, bo na ich bramkę padało sporo strzałów. Honorowa bramka dla Hutnika padła w 83′ i było już 4-1. Gra na sam koniec była już bardzo spokojna. Hutnik przegrywa na wyjeździe.

KKS Kalisz – Pogoń Siedlce 0-1

Przyjezdni od razu zaczęli mecz z wysokiego C. Już w 2′ Baidoo wyprowadził ich na jednobramkowe prowadzenie. Kaliszanie po tej bramce nie opuścili jednak głów i ze spokojem zaczęli budować swoje akcje. To oni cały czas kontrolowali mecz. Oddawali strzały, dali się faulować i starali się o stałe fragmenty gry. Napierali, jak tylko mogli. Siedlczanie mało co zdziałali w pierwszej połowie, by podwyższyć wynik. Początek drugiej połowy był również podobny, czyli dominacja KKS-u. Później jednak gospodarze nieco pogubili się w ofensywie i dali dojść do głosu Pogoni, którzy nie stworzyli poważnego zagrożenia. Ostatecznie po bramce na samym początku meczu Pogoń zdołała wywieźć trzy punkty z Kalisza.

Motor Lublin – Lech II Poznań 1-0

Gospodarze dobrze rozpoczęli połowę, zyskali przewagę na boisku, natomiast rezerwy Lecha musiały uspokoić nieco swoich przeciwników. Motor wymieniał sporo podań na połowie przyjezdnych. Lech atakował, ale znacznie mniej niż gospodarze, którzy oddawali strzały i momentami próbowali nawet pressować. W końcowej części meczu gra się uspokoiła i do końca było bezbramkowo. Bardzo aktywny w drugiej połowie był Swędrowski, oddał nawet strzał, który wylądował na słupku lechitów. Kolejorz skupił się na jego kryciu, bo od początku połowy zagrażał. Do gry wkradło się nieco niedokładności. Później Lech miał kilka swoich okazji, zagroził, ale nie zdobył bramki, która otworzyłanby wynik. W 66′ trener gospodarzy zdecydował się na zmianę – na boisku zameldowało się czterech nowych zawodników. Lublinianie nabrali świeżej krwi i się ożywili. Kolejorz się bronił, ale przełom nastąpił w 85′, kiedy to Świderski oddał strzał w 6′ po zamieszaniu w polu karnym. Takim wynikiem zakończył się mecz w Lublinie, gdzie miejscowi zdobyli trzy punkty.

Wigry Suwałki – Górnik Polkowice

Spotkanie zostanie rozegrane w innym terminie.

Garbarnia Kraków – Znicz Pruszków

Spotkanie zostanie rozegrane w innym terminie.

Stal Rzeszów – Sokół Ostróda

Spotkanie zostanie rozegrane w innym terminie.

Autor tekstu: Paweł Pyskaty

Najnowsze aktualności