Artykuły

Podsumowanie 17. kolejki II ligi

wtorek, 08/12/2020

Kolejka rzutów karnych, GieKSa kończy dobrą passę zwycięstw czy mikołajkowy prezent Huberta Sobola. Zapraszamy na podsumowanie kolejnej kolejki II ligi piłkarskiej.

Autor tekstu: Paweł Pyskaty
+2

Kolejka rzutów karnych, GieKSa kończy dobrą passę zwycięstw czy mikołajkowy prezent Huberta Sobola. Zapraszamy na podsumowanie kolejnej kolejki II ligi piłkarskiej.

Górnik Polkowice – Motor Lublin 1-1

Spotkanie od pierwszych minut powoli się rozgrzewało i nabierało tempa. Zespoły najpierw się badały, a potem zaczęły już coraz odważniej podchodzić pod swoje szesnastki. Po 15′ gry wynik mogli otworzyć gospodarze, którzy jednak zmarnowali rzut karny – strzał był słaby i Madejski obronił lecącą w kierunku bramki piłkę. Mecz wciąż był wyrównany i oba zespoły napierały na siebie. Po pierwszej części połowy Górnikowi udało się objąć prowadzenie. Dobra wrzutka Karmelity została wykończona strzałem Terpiłowskiego z pola karnego. Po tej bramce uaktywnił się jednak Motor, który dominował, ale akcję przyjezdnych nie kończyły się strzałami. Gospodarze czekali na błędy gości, których do końca połowy nie było. Druga część meczu przybrała nieco ostrej barwy i z obu stron było sporo fauli. W 57′ Lublinianie wyrzucili z autu, a akcja ta zakończyła się świetnym strzałem Świderskiego, ale obronił bramkarz gospodarzy. Polkowiczanie swoją dobrą sytuację mieli na 25 minut przed końcem, kiedy to Madejski musiał interweniować po strzale Szuszkiewicza. Przyjezdni ukąsili w 70′ po rzucie rożnym, a bramkę na wagę remisu zdobył aktywny w tym meczu Świderski. Później tempo opadło i wynik pozostał bez zmian. Górnik Polkowice póki co ustępuje pozycji lidera GieKSie, a Motor pnie się do góry.

Olimpia Elbląg – Garbarnia Kraków 1-2

Piłka przez dłuższy czas była obecna w środkowej części boiska i oba zespoły szukały rozwiązań, by przedostać się z nią na bramkę rywala. Było trochę fauli, a także niedokładności w zagraniach w boczne sektory. Najwięcej jednak obie drużyny próbowały ze stałych fragmentów gry i czasem faktycznie potrafiły zagrozić, ale częściej jednak te sytuacje kończyły się faulem w drugą stronę czy obroną przeciwników. Oba zespoły dowiodły do końca połowy remis. W drugą część meczu drużyny weszły podobnie, jak w pierwszą, czyli posiadanie piłki i gra w środku pola. Potem powtarzały schematy z pierwszej połowy. Paradoksalnie Olimpia zdobyła pierwsza bramkę w 58′, ale z kontry, których dotychczas raczej nie próbowała. Przyjezdni odpowiedzieli szybko – w 62′ wywalczyli rzut karny, który wykorzystał Jakub Kowalski. Później wciąż meczowi towarzyszyły centry. Olimpia spróbowała pressingu, który jednak zbyt nie wychodził. Przełom nastąpił w 72′, kiedy goście po centrze objęli prowadzenie w meczu. Później obie drużyny zatrudniły jeszcze swoje defensywy do pracy, ale ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem krakowian.

Pogoń Siedlce – Wigry Suwałki 1-2

Siedlczanie dobrze zaczęli od początku atakować, a także dobrze wychodził im pressing na zespole gości. Gra przyjezdnym niezbyt się układała w pierwszej części. W 11′ jeden z zawodników sfaulował zawodnika gospodarzy w polu karnym. Gospodarze rzut karny wykorzystali i prowadzili 1-0. Później miejscowi jeszcze chwilę próbowali pressingiem, ale suwalczanie przejęli inicjatywę. Zaczęli naciskać Pogoń, odbierać piłkę, a ich ataki się kleiły. W 33′ doprowadzili do wyrównania po rzucie rożnym. Gra po wyrównaniu uspokoiła się już do końca pierwszej połowy. W drugą połowę zespół przyjezdnych wszedł zdecydowanie lepiej niż w pierwszą. Od razu zaczęli ofensywnie i agresywnie atakować, a Pogoń musiała się bronić przez jakiś czas. Później na jakiś czas tempo meczu opadło i mecz wyrównał się. Na 14′ przed końcem meczu Wigry wykorzyształy błąd Pogoni, przejęli piłkę, a akcję lobem wykończył Gojko. Pod koniec było jeszcze kilka ciekawszych i groźniejszych akcji ze strony gospodarzy, ale Wigry dobrze i konsekwentnie się broniły i zakończyły mecz z trzema punktami na swoim koncie.

Znicz Pruszków – Śląsk II Wrocław 1-3

Rezerwy ekstraklasowego Śląska Wrocław zostały zepchnięte do defensywy, a szans upatrywały w kontrach. Znicz był dobry w odbiorze piłek i dawał się faulować. Gospodarze szukali także gry bokami, ale często Śląsk starał się odcinać im te drogę. Pierwsza połowa nie należała do najciekawszych w wykonaniu obu drużyn. Druga połowa była nieco podobna i okazji podbramowych było niewiele. Znicz jeśli miał akcje, to często ich nie wykorzystywał albo obrońcy Śląska potrafili odeprzeć te ataki. Pierwsze bramki dla obu drużyn przyszły po karnych. Najpierw w 66′ dla Śląska, a w 68′ dla Znicza. Później wrocławianie bronili się przed wrzutkami. Zjawiński ze Znicza otrzymał w 77′ czerwoną kartkę i miejscowi musieli kończyć grę w dziesięciu. Na sam koniec meczu rezerwy Śląska zamknęły całkowicie Znicz na swojej połowie i przyniosło to efekt. Najpierw bramka Kotowicza w 86′, a potem w 90′ Borunia. Ostatecznie wrocławianie zwyciężają w Pruszkowie.

Błękitni Stargard – Skra Częstochowa 1-0

Akcje miejscowych rozpoczynały się od rozegrań pozycyjnych. Przyjezdni próbowali odbierać futbolówkę i agresywnie zaatakować. Gra często toczyła się w centrum boiska. Oba zespoły próbowały także zaatakować swoją prawą stroną, nie przynosiło to jednak efektów. Zdecydowanie częściej w posiadaniu piłki byli gospodarze i siłą rzeczy to oni mieli więcej z gry. W ofensywie oba zespoły nie były jednak przesadnie groźne w pierwszej części. Zespoły spróbowały jeszcze przed przerwą, ale ostatecznie wynik się nie zmienił. Dopiero w drugiej części meczu grał nabrała nieco szybszego tempa względem pierwszej połowy. Zawodnicy posyłali szeroko piłki z nadzieją, że bokiem coś wyjdzie. Było jeszcze kilka uderzeń, ale bez efektu. Skra miała kilka rzutów rożnych, ale poważniej nie zagroziła. Stargardzianie swoją konsekwentną grą zdołali jednak w 90′ wyjść na jednobramkowe prowadzenie i ostatecznie wygrać ten mecz.

GKS Katowice – Chojniczanka Chojnice 1-2

Gospodarze od początku spotkania starali się uciekać skrzydłami rywalom i wrzucać piłki w pole karne. Szło im to nawet dobrze, ale chwilę potem inicjatywę przejęła Chojniczanka. Po piętnastu minutach z pięciu metrów Skrzypczak wyprowadził przyjezdnych na prowadzenie. Później swoje sytuacje miały oba zespoły i gra wyrównała się. Było dużo walki i kilka fauli na żółte kartki. GKS próbował pressingu, ale Chojnicznka była na to odporna. Goście potrafili zamknąć na połowie swoich rywali. Druga połowa zaczęła się dosyć mocno, od dwóch grzmotów. Pierwszy w 48′ i bramka dla GieKSy, a dwie minuty później bramka dla Chojniczanki. Gra momentami nabierała tempa. Zespół gości spróbował kontr, ale efektów to nie przyniosło. Gospodarze z kolei mieli groźną sytuację w 66′, kiedy rzut rożny głową zamknął zawodnik GieKSy i trafił w słupek. Miejscowi spróbowali później tego kilkukrotnie, niestety bez efektu. Ostatecznie GKS Katowice kończy swoją dobrą passę na sześciu zwycięstwach z rzędu i przegrywa na Bukowej.

Lech II Poznań – Bytovia Bytów 1-1

Gra obu zespołów od początku była niebywale spokojna, bez groźniejszych akcji i strzałów. Rezerwy Kolejorza zdecydowanie częściej gościły przy piłce. Później stopniowo przeradzało się to w coś groźniejszego. Wypracowywali sobie rzuty rożne, wolne a Bytovia musiała się bronić. Brakowało jednak Lechowi skuteczności i pomysłu. Przyjezdni zaledwie kilka razy zagościli bliżej pola. Rezerwy Lecha potrafiły się natomiast bardzo dobrze bronić. Najlepsza sytuacja stanęła przed gospodarzami w 39′. Zabrakło skuteczności i oczywiście bramki. W drugiej połowie przyjezdni już wyglądali lepiej. Lech próbował przedzierać się lewą stroną, ale nie bardzo to szło. Później trenerzy wymienili niektórych zawodników. Na 9′ przed końcem dośrodkowanie wykorzystał Giel i dość niespodziewanie miejscowi przegrywali 0-1. Kolejorz odpalił się i zaczął uderzać już zza pola, bo miał mało czasu. I udało się wyrównać wynik. Akcje Lecha wykończył Hubert Sobol w doliczonym czasie gry i sprawił tym samym swoim kolegom mikołajkowy prezent – jeden punkt.

Olimpia Grudziądz – KKS Kalisz 0-1

Miejscowi próbowali ataków pozycyjnych, a kaliszanie centr w pole karne i szybkiej gry bocznymi sektorami boiska. Grudziądzanie potrafili również zagrozić z wrzutek, chociażby kiedy Embalo uderzył głową na bramkę po jednej z nich. Goście mieli też swoje groźniejsze akcje, a w pierwszej połowie najlepszą chyba w 23′ – najpierw strzał zablokowany przez zawodnika Olimpii, a później świetny refleks Sujeckiego. Później oba zespoły próbowały centr, Olimpia jeszcze kontr, ale przez chwilę to kaliszanie byli zdecydowanie górą w pierwszej połowie. KKS objął prowadzenie na chwilę przed przerwą i to po wrzutce z rzutu rożnego w pole karne. Po przerwie Olimpia musiała się przez pewien czas ustawić w defensywie, bo przyjezdni napierali. Gra później nabrała trochę spokoju, ale później to gospodarze napierali na KKS. Próbowali wbijać się w szesnastkę, dobrze atakowali rywala ze stałych fragmentów gry i zmuszali ich do koncentracji, ale także oddawali strzały. W ostateczności kaliszanie zdołali się wybronić i zgarnąć pełną pulę punktów. Obecna sytuacja Olimpii nie jest najlepsza – to już 10 porażka zespołu w tym sezonie.

Hutnik Kraków – Stal Rzeszów

Spotkanie zostanie rozegrane w innym terminie.

Autor tekstu: Paweł Pyskaty

Najnowsze aktualności