Artykuły

Podsumowanie 26. kolejki eWinner II ligi

poniedziałek, 12/04/2021

Zaskakujący wynik w Pruszkowie, "na zero" w Krakowie czy wyszarpane zwycięstwo rezerw Śląska Wrocław. To oznacza, że kolejna kolejka eWinner II ligi za nami. Pora się jej przyjrzeć.

+4

Zaskakujący wynik w Pruszkowie, "na zero" w Krakowie czy wyszarpane zwycięstwo rezerw Śląska Wrocław. To oznacza, że kolejna kolejka eWinner II ligi za nami. Pora się jej przyjrzeć.

Znicz Pruszków – GKS Katowice 1-0

Gospodarze starali się spokojnie budować swoje ataki, a GieKSa od pierwszych minut starała się dośrodkowywać na pole karne rywala. Pruszkowianie w pierwszym kwadransie gry zaliczyli sporo mniejszych fauli na zawodnikach GieKSy, ale kończyło się bez kartek. Dominik Kościelniak był jednym z wyróżniających się zawodników w zespole gości. Grze towarzyszyła później spora ilość dośrodkowań i stałych fragmentów gry, ale żadna z drużyn nie stworzyła poważniejszego zagrożenia. Pod koniec pierwszej części więcej z gry mieli katowiczanie, ale nie zdołali strzelić bramki, a Znicz w 43. minucie odpowiedział ich atakom i piłka dośrodkowana przez Grudzińskiego wylądowała na poprzeczce bramki, a dwie minuty potem dołożyli bramkę na 1-0. Druga połowa rozpoczęła się bez zmian w drużynach. Przyjezdni od razu zaczęli napierać na bramkę, zagotowało się w polu karnym Znicza w 50. minucie, ale ci zdołali się wybronić. Następnie najpierw sytuacja Znicza i strzał Grudzińskiego z okolic 11. metra obok słupka, a potem uderzenie Woźniaka z GKS-u zostało zablokowane. Przyjezdni odważnie atakowali, Znicz jednak potrafił konsekwentnie się bronić i dowiózł zwycięstwo do końca meczu.

Błękitni Stargard – Sokół Ostróda 3-1

Otwarcie wyniku w spotkaniu nastąpiło bardzo szybko. Już w 3. minucie bramka Krzysztofa Wickiego dała prowadzenie przyjezdnym. Gra obu drużyn wyglądała na zaciętą, a momentami dość agresywną. Przez pierwszy kwadrans ciężej było jednak grać Błękitnym, którzy nie mogli wykreować sobie dobrych sytuacji bramkowych. Sokół oddawał celne strzały i dość dobrze kontrolował wydarzenia boiskowe. Mijały minuty i z czasem uwidaczniała się przewaga gospodarzy. Potrafili agresywniej podejść, czy zagrozić bramce gości. To nie wystarczyło jednak, aby wyrównać wynik w pierwszej części meczu. Druga połowa zaczęła się od agresywnej gry z obu stron. Gospodarze w 67. minucie zdołali wyrównać wynik spotkania na 1-1. Gospodarze próbowali się zamykać i odcinać od gry ostródzian, co momentami wychodziło im skutecznie. Przełom nastąpił w 89. minucie, kiedy stargardzianie wyszli na prowadzenie, a w doliczonym czasie gry podwyższyli je na 3-1. Korzystny wynik dla gospodarzy pozwolił im wspiąć się wyżej w tabeli eWinner II ligi.

Garbarnia Kraków – Chojniczanka Chojnice 2-1

Pierwsze minuty spotkania były bardzo spokojne. Chojniczanka próbowała gry w ataku pozycyjnym, a Garbarnia szukała swoich sytuacji w dośrodkowaniach w szesnastkę rywala i stałych fragmentach. To nie okazywało się jednak skuteczne i w Krakowie długo nie było konkretów. Emocje rozpoczęły się w 39. minucie. Najpierw akcja gospodarzy, dogranie w okolice 8. metra i Feliks oddał strzał obok słupka. Natomiast dwie minuty później padła bramka dla przyjezdnych – dogranie w pole karne i prowadzenie Chojniczanki do przerwy. Krakowianie po przerwie dalej konsekwentnie próbowali zaatakować Chojniczankę stałymi fragmentami gry, ale potrafili zagrażać, dogrywając z akcji w pole karne. Dobrze spisywała się natomiast defensywa przyjezdnych. Chojniczanka dała przełamać swój blok defensywny w 56. minucie. Nie minęły cztery kolejne minuty, a gospodarze prowadzili już 2-0, po raz kolejny po bramce Michała Fidziukiewicza. Obie drużyny do końca meczu próbowały zaatakować z powietrza, co okazało się niewystarczające i krakowianie zwyciężyli na swoim terenie.

Hutnik Kraków – Olimpia Elbląg 0-0

W Krakowie gospodarze skutecznie neutralizowali ataki Olimpijczyków od pierwszych minut. Brakowało z obu stron konkretnych sytuacji, a gra przenosiła się z jednej połowy na drugą, zatrzymując się na dłuższy czas w centrum boiska. Elblążanie także mieli momenty, kiedy od własnej bramki odpierali ataki Hutnika i robili to równie skutecznie. Pod koniec połowy krakowianie jeszcze starali się o bramkę, ale defensywa Olimpii była równie skuteczna jak wcześniej. Druga połowa rozpoczęła się lepiej dla miejscowych. Były strzały, dobrze rozgrywane akcje, ale wciąż brakowało dobrego wykończenia. W końcowych fragmentach goście próbowali ruszać bocznymi sektorami, ale gospodarze dobrze przerywali te akcje. Hutnik starał się pod koniec jeszcze wycisnąć w ofensywie możliwie jak najwięcej i udało im się oddawać strzały. Te jednak były blokowane przez defensorów elblążan i bezbramkowo zakończył się mecz w Krakowie.

Pogoń Siedlce – Górnik Polkowice 1-2

Obie drużyny już od początku spotkania zdołały tworzyć sobie sytuacje i podchodzić pod bramkę rywala. Pogoń próbowała często prawym skrzydłem, a polkowiczanie spokojnie budowali akcje i czekali, by to wykorzystać. Szansa nadarzyła się w 17. minucie i Górnik ją wykorzystał. Później przyjezdni nie śpieszyli się i dalej ze spokojem budowali ataki, próbowali także w ataku pozycyjnym. Miejscowi starali się odbierać piłki i uniemożliwiać stwarzanie sytuacji gościom. Na koniec pierwszej połowy zrobiło się gorąco. Zaczęło się w 44. minucie od bramki dla Pogoni, a w doliczonym czasie pierwszej połowy było już 2-1 dla Górnika za sprawą bramki Macieja Koloczka. Gospodarze próbowali kontrować, a polkowiczanie wychodzili wysoko do gry, jednocześnie asekurując się w obronie. Siedlczanie sporo utrzymywali się przy piłce, próbowali rozgrywać i szukać wolnych przestrzeni, ale nie udawało im się przebić przez blok defensywy przyjezdnych. Górnik dobrze postawił się w defensywie, odcinał od gry gospodarzy i uniemożliwił Pogoni doprowadzenie do chociażby wyrównania wyniku.

KKS Kalisz – Motor Lublin 1-1

Motor grę starał się uruchamiać bocznymi sektorami boiska, a później dogrywać na pole karne rywala i kończyć akcje. Kaliszanie w ofensywie pokazywali się z bardzo dobrej strony. Szczególnie na początku wiele rzeczy szło po ich myśli, ale nie zdołali wyjść na prowadzenie. Z kolejnymi minutami gra nieco się wyrównywała. Gospodarze i goście byli także skuteczni w działaniach defensywnych. Ciężko było także w pierwszej połowie o jednostronną przewagę którejś ze stron. W 38. minucie jeden z zawodników KKS-u oddał dobry strzał, który minimalnie minął słupek. Pod koniec kaliszanie wycisnęli więcej z gry, ale nie była to gra na otwarcie wyniku i do przerwy mieliśmy bezbramkowy remis. Druga połowa rozpoczęła się od wyrównanej gry, ale Motor zdołał wyjść na prowadzenie 10. minut po rozpoczęciu drugiej połowy. Pięć minut później kaliszanie odpowiedzieli strzałem w poprzeczkę z rzutu wolnego. Reakcja KKS-u Kalisz po bramce była właściwa, bo potrafili wysoko wyjść na rywala, odcinać od gry i ruszyć z atakiem. Skuteczne okazało się to w doliczonym czasie gry i nastąpił remis oraz podział punktowy w Kaliszu.

Olimpia Grudziądz – Lech II Poznań 1-3

Podobnie jak w Stargardzie, również i w Grudziądzu nastąpiło szybkie otwarcie wyniku. Centra w pole karne, a do piłki dopadł Augusto, który idealnie wykończył, wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie. Gospodarze napędzeni tą bramką próbowali dalej dogrywać piłki na pole karne, ale na posterunku byli obrońcy Lecha i Bąkowski. Lechici próbowali rozgrywać piłkę, płynnie przenosząc ją przez wszystkie pozycje i wyrównali wynik w 24. minucie. Kolejorz dochodząc do bramki Olimpii, próbował oddawać strzały, a grudziądzanie konsekwentnie próbowali napierać centrami i dośrodkowaniami. Rezerwy Lecha bramkę na 2-1 strzeliły w 53. minucie. W grze Olimpii nie zmieniało się wiele i dalej stałe fragmenty gry i dośrodkowania były ich główną bronią, ale nie byli skuteczni w obronie i w 62. minucie dopuścili Szymczaka do oddania strzału, a ten zdobył hat-tricka w tym spotkaniu. Następnie gra nieco się uspokoiła, ale pod koniec grudziądzanie szukali jeszcze okazji na drugą bramkę. Ostatecznie nie zdołali strzelić i zakończyło się prowadzeniem rezerw Lecha Poznań i wywiezieniem trzech punktów z Grudziądza.

Śląsk II Wrocław – Bytovia Bytów 3-2

Tempo meczu było spokojne. Wrocławianie częściej utrzymywali się przy piłce, rozprowadzali ją na boki i grali przez środek. Bytovia próbowała przebijać się bocznymi sektorami boiska i próbowała w często w ofensywie stwarzać przewagę. Lepszy moment Śląska, lekkie rozluźnienie przyjezdnych i 1-0 w 14. minucie meczu dla gospodarzy. Piłkarze z Wrocławia upatrywali szans w ataku pozycyjnym. W 25. minucie mogło być 2-0, ale Bargiel z okolic 7. metra trafił w bramkarza gości. Z czasem przyjezdni szukali okazji w kontratakach. Akcje kończone dośrodkowaniami nie przynosiły drużynom zamierzonych efektów. Druga część rozpoczęła się aktywnie i dobrze dla rezerw Śląska. W 60. minucie Łyszczarz dał się sfaulować i to przyniosło Śląskowi rzut karny, który ci wykorzystali. Odpowiedź Bytovii nastąpiła momentalnie. W 61. minucie Wrzesień przejął piłkę i zdobył bramkę kontaktową. Gospodarze próbowali dalej atakować, ale środkiem. Później gra trochę się zaostrzyła i obie drużyny dały więcej konkretów z gry. W doliczonym czasie Bytowianie wyrównali na 2-2. Śląsk nie pozostał dłużny. Zawodnicy puścili szybką akcję, którą wykończyli strzałem z okolic 20. metra, co dało im zwycięstwo w tym spotkaniu.

Skra Częstochowa – Stal Rzeszów 3-4

O tym spotkaniu pisaliśmy tutaj.

Dotyczy meczu

KS Skra Częstochowa
II Liga 2020/2021

3:4

Najnowsze aktualności