Artykuły

Z obozu rywala – Arka Gdynia

czwartek, 04/05/2023

Kurz po derbach Rzeszowa już opada i trzeba się skupić na kolejnych wyzwaniach. Naszym kolejnym rywalem będzie Arka Gdynia, a więc sąsiad w ligowej tabeli i zespół, z którym rywalizujemy o miejsce w szóstce. Sprawdźcie, co słychać w obozie naszego najbliższego przeciwnika.

Arka Gdynia przed sezonem była wymieniana jako jeden z głównych kandydatów do awansu i to do bezpośredniego awansu. Nie, że może powalczyć o szóstkę i w barażach zapewnić sobie promocję, tylko, że może rozdawać w tej lidze karty. Patrząc zresztą na kadrę gdynian, to nie może dziwić. W tamtym zespole jest ogromny potencjał, szczególnie ofensywny, ale zbyt rzadko jest on pokazywany. Dlatego Arka w zasadzie może zapomnieć o miejscu dającym bezpośredni awans i musi, m.in. ze Stalą Rzeszów, walczyć o szóstkę.

Po spadku z PKO BP Ekstraklasy w sezonie2019/2020 w Gdyni wszyscy wierzyli, że powrót na najwyższy szczebel będzie natychmiastowy. Nie byli jednak pierwszymi, którzy się przekonali, że nie jest to takie proste. Rozgrywki 2020/2021 Arka zakończyła na 4. miejscu i grała w barażach. W półfinale lepszy okazał się jednak ŁKS Łódź i plany trzeba było odłożyć o rok. I wydawało się, że 12 miesięcy później wszystko będzie już zgodnie z planem. Gdynianie wszystko mieli we własnych rękach, ale w najmniej spodziewanym momencie się potknęli i ostatecznie finiszowali na 3. miejscu. A w barażach mieliśmy powtórkę z rozrywki. Znów półfinał, tym razem z Chrobrym Głogów, znów przegrana, i wielki zawód.

W Gdyni powiedzieli sobie zapewne, że do trzech razy sztuka. Od początku sezonu coś jednak nie do końca w tej drużynie grało. Potrafiła ona zagrać rewelacyjne spotkanie, by już w następnej kolejce rozczarować. Były spore wahania nastrojów i na przerwę zimową drużyna udawała się na 6. miejscu, ze stratą sześciu punktów do 2. Puszczy Niepołomice. To bez wątpienia było ogromne rozczarowanie, bo, jak już wspominaliśmy, doświadczenia barażowe w Gdyni najmilsze nie były.

Po jesieni postanowiono więc pożegnać się z doświadczonym trenerem Ryszardem Tarasiewiczem, co pewnie jakimś ogromnym zaskoczeniem nie było, ale już fakt, że w jego miejsce postawiono na dotychczasowego asystenta Hermesa, już musiało zaskakiwać.

W trakcie zimowej przerwy w głównej mierze postawiono na wzmocnienie defensywy i przyszli Ołeksandr Azackyj z Dinamo Batumi oraz Dawid Gojny z Zagłębia Sosnowiec. Do linii ofensywnych dołączył natomiast Luan Capanni z CF Estrela Amadora.

Arka doznała też bardzo poważnego ubytku, bo do SC Aucas zdecydował się odejść Christian Aleman, bez wątpienia jeden z najlepszych piłkarzy tej drużyny.

Lekko zmieniony zespół już na początku roku miał pewne problemy. W Sosnowcu jeszcze wygrał, choć nie przyszło to łatwo. Następnie prowadził z Wisłą Kraków, by w krótkim czasie stracić trzy bramki i u siebie przegrać. Po tym przyszły jednak dwie efektowne wygrane z Sandecją Nowy Sącz 3-0 i Resovią 4-0, co nakazywało wierzyć, że wszystko wskoczyło na właściwe tory. Arka nie byłaby jednak sobą, gdyby w takim momencie nie zawiodła. Za sporą niespodziankę należało bowiem uznawać porażkę na własnym stadionie z Górnikiem Łęczna.

Co najgorsze dla kibiców gdynian nie był to wypadek przy pracy, a zapowiedź gorszych wyników. Były więc trzy kolejne remisy z Odrą Opole, GKS-em Katowice oraz GKS-em Tychy oraz następna sensacja, czyli porażka ze Skrą Częstochowa na własnym stadionie. W tym meczu drużynę prowadził już doświadczony Ryszard Wieczorek, który w przeszłości pracował m.in. w Odrze Wodzisław Śląski, Górniku Zabrze, Piaście Gliwice, ale jego ostatnim pracodawcą była 4-ligowa Unia Turza Śląska. Było to więc ogromne zaskoczenie i niejako odkurzenie tego trenera.

Jako się rzekło jego debiut nie był udany, ale zespół szybko się zrehabilitował i wygrał 3-0 w Głogowie. I co? I znów nie udało się pójść za ciosem, bo w ostatniej kolejce Arka zremisowała u siebie 1-1 z Puszczą Niepołomice.

Tak punktując oczywiście Arka mogła szybko zapomnieć o bezpośrednim awansie i trzeba się było skupić na utrzymaniu miejsce w pierwszej szóstce. A i to zaczyna się powoli wymykać z rąk, bo nasza drużyna traci do tego zespołu już tylko punkt, a przecież jest jeszcze Podbeskidzie Bielsko-Biała. Nie można więc wykluczyć, że to będzie kolejny sezon, o którym w Gdyni będą chcieli zapomnieć.

To wszystko, patrząc na kadrę Arki, musi dziwić. Przecież w tym zespole nie brakuje jakości, a także doświadczenia. Obrońcy Bartosz Rymaniak i Michał Marcjanik mają na swoim koncie wiele meczów w Ekstraklasie. Dawid Gojny to jeden z lepszych bocznych obrońców w tej lidze, w drugiej linii jest duży kłopot bogactwa, a często mecze na ławce rezerwowych zaczyna Hubert Adamczyk, gwiazda poprzedniego sezonu.

Liderem środka pola jest Janusz Gol, który grał choćby w Legii Warszawa, Amkarze Perm, Cracovii czy Dinamo Bukareszt. W pomocy jest także Sebastian Milewski znany z występów w Zagłębiu Sosnowiec czy Piaście Gliwice. A ofensywa? Omran Haydary, jak tylko jest w formie, to zapewne jeden z najlepszych piłkarzy w lidze. Mało? No to jest jeszcze Karol Czubak, który w tym sezonie zdobył już 20 bramek i jest liderem klasyfikacji strzelców Fortuna 1 Ligi.

Naprawdę mocno zaskakuje fakt, że Arka jest dopiero szósta, a nasza drużyna zrobi wszystko, aby i to gdynianom wymknęło się z rąk. Bez wątpienia w niedzielę szykuje się kapitalne widowisko, bo i Stal Rzeszów i rywale grają ofensywny futbol i nie inaczej powinno być w bezpośrednim starciu. Mieliśmy zresztą tego przykład jesienią, kiedy nasze starcie zakończyło się remisem 2-2.

Mecz z Arką w niedzielę, 7 maja o godzinie 12:40. Transmisja z tego spotkania w Polsat Sport oraz Polsat Box Go.

Arka Gdynia w pigułce:

Miejsce w tabeli: 6.

Punkty: 44.

Bramki: 50-37.

W pierwszym meczu przeciwko Stali: 2-2 (Hubert Adamczyk 5-karny, Janusz Gol 16 – Piotr Głowacki 12-karny, Bartłomiej Poczobut 44).

Trener: Ryszard Wieczorek.

Najlepszy strzelec: Karol Czubak (20 bramek).

Gwiazda drużyny: Karol Czubak.

Najnowsze aktualności