Stal Rzeszów - Skra Częstochowa,

Artykuły

Z obozu rywala – Skra Częstochowa

piątek, 02/10/2020

+2

W najbliższą niedzielę, na stadionie przy Hetmańskiej 69 czeka nas jedno z ciekawszych spotkań siódmej kolejki gier na drugoligowych boiskach. Stal Rzeszów zmierzy się ze Skrą Częstochowa.

W tegorocznym jakże ekspresowym okresie przedsezonowym Skra Częstochowa rozegrała dwa mecze kontrolne, pierwszy z przedstawicielem Ekstraklasy, a zarazem rywalem zza miedzy – Rakowem Częstochowa, natomiast drugi z pierwszoligowym GKS-em Bełchatów. Oba spotkania zakończyły się remisem i w obu podopieczni trenera Marka Gołębiewskiego zaprezentowali się naprawdę solidnie. Szkoleniowiec Skry szczególnie zadowolony mógł być z pierwszego sparingu, w którym to na tle tak mocnego przeciwnika jego podopieczni stworzyli sobie sporo ciekawych sytuacji.

– Taki wynik z tak renomowaną drużyną jak Raków na pewno cieszy. Zadowolony jestem również z postawy chłopaków, którzy po bardzo ciężkich treningach w ostatnim czasie wznieśli się na swoje wyżyn. – podsumował trener. 

Stal Rzeszów - Skra Częstochowa,

Na inaugurację nowego sezonu Skra na boisku rywala podejmowała drużyną Śląska II Wrocław, dwa poprzednie sezony piłkarze z Częstochowy zaczynali od porażek i z pewnością nie chcieli tego powtórzyć z beniaminkiem tych rozgrywek. Mecz z pewnością mógł się podobać, obie drużyny stworzyły sporo ciekawych sytuacji. Z bardzo dobrej strony pokazał jeden z liderów drużyny Skry, Mikołaj Biegański, który wybronił kilka dogodnych akcji gospodarzy. Jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobył nowy nabytek częstochowian – Kamil Wojtyra. 

W II kolejce do Częstochowy przyjechał KKS Kalisz, a więc kolejny beniaminek bieżących rozgrywek. Od początku mecz przebiegał w bardzo szybkim tempie, jednak brakowało dogodnych sytuacji do zdobycia bramki. Po przerwie tych sytuacji było trochę więcej, a jedną z nich w 59. minucie na bramkę zamienił Wojtyra. Jak się potem okazało, było to jedyne trafienie w tym meczu, dzięki czemu Skra po dwóch kolejkach miała na swoim koncie komplet punktów. 

– Bardzo się cieszę z kolejnej wygranej. Zagraliśmy dziś trochę słabiej niż we Wrocławiu, ale muszę pochwalić moją drużynę za wielką chęć zwycięstwa. – nie krył zadowolenia trener  Gołębiewski. 

W kolejnym meczu Skra wybrała się na jeden z najdalszym wyjazdów w tym sezonie bo do odległych Suwałk. W meczu ze spadkowiczem z Fortuna I ligi Skra zaprezentowała się z bardzo dobrej strony prowadząc do 76 minuty tego spotkania. W 76 minucie i zaledwie dwie minuty później dwa zabójcze ciosy zadali gospodarze, którzy nie oddali już zwycięstwa i Skra do Częstochowy wróciła bez punktów. Początek sezonu to dla Skry mecze z nowymi drużynami w II lidze, w czwartej kolejce było podobnie. Do Częstochowy przyjechała drużyna Motoru, a więc kolejnego beniaminka. To spotkanie z pewnością mogło się podobać wszystkim kibicom, obie strony miały sporo dogodnych okazji do zdobycia bramek, ostatecznie padły tylko dwie – po jednej dla obu ekip. Mecz zakończył się sprawiedliwym podziałem punktów. 

– To był taki mecz, że mogliśmy zarówno wygrać, jak i przegrać. Skończyło się remisem. Ja przede wszystkim jestem bardzo zadowolony z gry chłopaków, momentami wyglądaliśmy naprawdę bardzo dobrze. Utrzymywaliśmy się przy piłce i taka drużynę chciałbym zawsze widzieć. Jeden błąd zaraz po przerwie kosztował nas stratę dwóch punktów. – podsumował szkoleniowiec gospodarzy. 

Stal Rzeszów - Skra Częstochowa,

Tydzień później Skrę czekał kolejny daleki wyjazd, tym razem do Bytowa na mecz z tamtejszą Bytovia, która w obecnych rozgrywkach nie doznała jeszcze porażki. Początkowe minuty nie należały do najlepszych w wykonaniu obu ekip, jednak z czasem mecz nabierał tempa. Na kilka minut przed końcem pierwszej połowy Skra wyszła na prowadzenie po golu niezawodnego Kamila Wojtyry, dla którego było to kolejne trafienie w każdym z rozegranych dotąd meczów. Po przerwie gospodarze ruszyli do odrabiania strat, jednak szczelna defensywa gości uniemożliwiła finalizację którejkolwiek z podbramkowych sytuacji. Mecz zakończył się więc zwycięstwem częstochowskiej Skry. Kolejne spotkanie, w którym to Skra podejmowała spadkowicza, a zarazem pretendenta do awansu na zaplecze Ekstraklasy – Chojniczankę Chojnice, było okazją żeby potwierdzić przynależność do ligowej czołówki. Gospodarze na tle uznanego rywala zaprezentowali się bardzo dobrze, mimo że pierwsza połowa zdecydowanie należała do ekipy z Chojnic, natomiast w drugiej obraz gry całkowicie się obrócił i to gospodarze przejęli kontrolę. Jedyna bramka padła w 88.minucie, Piotr Nocoń pokonał bramkarza gości dzięki czemu komplet punktów pozostał w Częstochowie. 

– Jesteśmy zadowoleni z tego dorobku, ale trzeba pracować dalej, bo jak się człowiek za bardzo cieszy to potem dostanie po uszach. Dzisiaj oglądaliśmy dwie różne połowy. Pierwsza w naszym wykonaniu trochę bojaźliwa, być może to jeszcze skutki meczu z Bytovią, który kosztował nas bardzo dużo sił. Druga była zdecydowanie pod nasze dyktando, mieliśmy więcej posiadania piłki na czym zawsze bardzo mi zależy. Stworzyliśmy sobie dwie dogodne sytuacje z czego jedną wykorzystaliśmy i to my cieszymy się z trzech punktów. – powiedział trener Skry. 

Mecz ze Stalą będzie pojedynkiem drużyn z czołówki tabeli, które do tej pory zdobyły tyle samo punktów. W poprzednim sezonie dwukrotnie lepsi okazali się gospodarze niedzielnego spotkania, jednak ciężko jednoznacznie wskazać faworyta. Z pewnością za gospodarzami przemawia atut własnego boiska, jednak Skra udowodniła już w tym sezonie, że potrafi zdobywać punkty w meczach wyjazdowych z silnymi rywalami, dlatego emocji w tym meczu nie zabraknie.

Najnowsze aktualności