Wywiady

Czwartkowe Rozmowy #22 – Sebastian Nowak

czwartek, 04/03/2021

Czwartkowe Rozmowy to format w którym publikujemy niezwykle ciekawe wywiady i artykuły autorstwa Sebastiana Chyla na temat osób związanych ze Stalą Rzeszów.

Autor tekstu: Sebastian Chyl
+6

Czwartkowe Rozmowy to format w którym publikujemy niezwykle ciekawe wywiady i artykuły autorstwa Sebastiana Chyla na temat osób związanych ze Stalą Rzeszów.

Pokaźną rozmowę z charyzmatycznym Sebastianem Nowakiem kończymy dzisiejszą ostatnią częścią, w której pojawiają się wątki związane z grą w GKS-ie Katowice, oraz przeprowadzką na stałe do Rzeszowa.

Od Katowic do Rzeszowa

fot. gkskatowice.eu

Wspominałeś o ofercie z topowego klubu. Jak to się skończyło?
– Bardzo długo czekałem na konkrety, ale ich ciągle brakowało. W końcu pojawiła się ciekawa propozycja z GKS-u Katowice. Działacze byli bardzo konkretni i szybko doszliśmy do porozumienia. Zakończyłem swoją pięcioletnią przygodę w Niecieczy i wróciłem na Górny Śląsk.

Do kolejnego klubu z historią.
– Pamiętam jak pierwszego dnia jechałem na testy medyczne do Piekar Śląskich. Zatrzymałem się na stacji paliw w Bytomiu i wywiązał się dialog z pracownikiem, który zapytał ,,kiedy Pan do nas przyjdzie”, a ja na to “ale gdzie”, na co on “jak gdzie? Ino Ruch!” Uśmiechnąłem się i powiedziałem tylko, że jutro z mediów się dowie. Życzył mi powodzenia. Chociaż na pewno następnego dnia nie był zadowolony z tej informacji.

Jako zawodnik mocno utożsamiany z Niebieskimi przeszedłeś do Górnika, a następnie GieKSy.
– Miałem to szczęście, że wszyscy mnie cenili za zaangażowanie na boisku. Ponownie mieszkałem na osiedlu “Tauzena” w Katowicach. Na co dzień spotykałem się z kibicami zarówno GKS-u jak i Ruchu Chorzów. Nikt mi złego słowa nie powiedział. Kibice z Blaszoka mnie dobrze przyjęli, ale potrafili też wizytować w sporej grupie nasze treningi, by głośno wyrazić opinie na temat aktualnych wyników. Taka specyfika Górnego Śląska i dużych klubów.

W Katowicach były poważne plany.
– Niestety w samej końcówce przegraliśmy awans na rzecz Górnika Zabrze, który w ostatniej kolejce wygrał na wyjeździe z Wisłą Puławy. Nasz zespół nie dźwignął mentalnie presji ostatnich kolejek. Nawet po porażce w Zabrzu mieliśmy dobrą sytuację wyjściową. Nie udało nam się. Jak mi powiedział Grzegorz Goncerz “to był jedyny sezon, kiedy tak naprawdę GieKSa mogła awansować”.

Można teraz gdybać co by było…
– Śmiem twierdzić, że teraz GKS Katowice byłby mocnym klubem ekstraklasy. Była wtedy dobra otoczka, wsparcie rozwijającego się ciągle miasta i plany szybkiej rozbudowy stadionu. Po prostu wielka szkoda dla Katowic.

Podobno bardzo fajne miasto do zwiedzania. Potwierdzasz?
– Zdecydowanie. Moja żona jest z Rzeszowa, a bardzo dobrze się tam czuła. Fajna infrastruktura, blisko Park Chorzowski. Miasto do życia jest świetne. Nowoczesne i przyjazne.

A poza Katowicami co rodowity Ślązak poleca w sektorze turystycznym?
– Śląskie miasta są specyficzne. Dużo familioków i mało przyjaznej infrastruktury dla ludzi z zewnątrz. Oczywiście są też góry. Wisła, Ustroń to znane ośrodki. Ciekawym miastem jest też Bielsko Biała. Żywiec również ma dobrą opinie, aczkolwiek to są “Gorole”. Z takich stricte śląskich miast do zwiedzania poza Katowicami poleciłbym także Gliwice.

Końcówka kariery piłkarskiej to przejście do Stali Rzeszów.
– Ze Stalą miałem kontakt już dużo wcześniej za sprawą kierownika Dariusza Paśkiewicza. W GKS-ie zerwałem wiązadła krzyżowe. Pozwolono mi się rehabilitować w Rzeszowie i po pół roku zdecydować do dalej. Wtedy postanowiłem, że przenoszę się do stolicy podkarpacia na stałe. Chciałem jeszcze pograć w barwach Stali, ale trener Janusz Niedźwiedź miał wizje, że na tej pozycji stawia na młodzieżowców. Nie czułem się już potrzebny, ale dostałem ofertę pracy w Akademii, która bardzo mnie ucieszyła. Dostałem kilka ofert z klubów drugiej ligi, ale to był czas na poważne kroki. Zdecydowałem się zostać trenerem. Radosław Hołubiec pomógł mi dostać się na kurs i wszystko nabrało pozytywnych kolorów. Byłem po chwili w zastępstwie na kadrze Polski U-14, która grała w Boguchwale z Ukrainą. Wiedziałem, że już przy tym zostanę.

W Polsce słynne są treningi Krzysztofa Dowhania, czy Grzegorza Szamotulskiego. Będą i Sebastiana Nowaka?
– Mamy w Stali Rzeszów swój autorski model, który sumiennie wprowadzamy na adeptów Akademii. Byłem na stażach w Lechu Poznań, czy Zagłębiu Lubin. Chcę, aby za kilka lat młodzi golkiperzy mieli okazję zadebiutować w pierwszej drużynie Stali.

Czy poprzez lata gry, czy staż w Zagłębiu masz kontakt z Szamo?
– Nie. Z Grześkiem jedyny kontakt jaki miałem, to w czasach gry przy Cichej 6. Nie mieliśmy wtedy pieniędzy na sprzęt. Dzięki znajomości Piotra Mosóra dostałem rękawice bramkarskie od Szamotulskiego. Broniłem normalnie z napisem Szamo. Nie zamazywałem tego. Nie uważałem to za wstyd. Nie miałem mu okazji za to podziękować, więc teraz jest okazja.

Nie ciągnie wilka do lasu? Spokojnie mógłbyś pograć w III czy IV lidze na podkarpaciu.
– Miałem takie oferty, ale powiedziałem że skupiam się już na trenerce. Na kursie Andrzej Dawidziuk powiedział, że jest czas, aby określić kim chce się być. Zdrowie już nie dopisuje jak kiedyś. Poza tym nie tęsknie już za wszelkimi zgrupowaniami, czy weekendowymi wyjazdami na mecze.

Autor tekstu: Sebastian Chyl

Najnowsze aktualności