Artykuły

Podsumowanie 14. kolejki II ligi

poniedziałek, 23/11/2020

W 14. kolejce II ligi sezonu 2020/2021 doszło do dwóch meczów w czołówce tabeli.

Autor tekstu: Paweł Pyskaty
+5

W 14. kolejce II ligi sezonu 2020/2021 doszło do dwóch meczów w czołówce tabeli.

Garbarnia Kraków – Pogoń Siedlce 0-0

Gospodarze często w tym spotkaniu byli w posiadaniu piłki, lecz często ich ataki w środkowej strefie boiska potrafili zatrzymywać goście. Oddawali także sporo strzałów, ale wędrowały one nad bramką, obok bramki albo były blokowane przez defensywę Pogoni. Przyjezdni natomiast też byli bardzo nieskuteczni. Z kolei wyprowadzali dobrze piłkę i budowali dobre, składne akcje. Na początku drugiej połowy to Garbarnia pewniej i agresywniej wyskoczyła na swoich rywali. Po dłuższej chwili Pogoń próbowała swoich sił w kotrach i atakach pozycyjnych. Gra często toczyła się także w środkowej strefie boiska. W końcówce meczu dopiero zaczęło się gotować, ale już było za późno i ostatecznie bramki nie padły i oba zespoły zgarnęły po jednym punkcie do ligowej tabeli.

Błękitni Stargard – Znicz Pruszków 2-3

Temu spotkaniu w Stargardzie towarzyszyło dużo walki, a także sporo ostrej gry i fauli, czego dowodem może być osiem żółtych kartek i jedna czerwona – taktyczna. Już po 17′ minutach Błękitni grali w osłabieniu – Krystian Kujawa faulem taktycznym zapobiegł sytuacji “sam na sam”. Zawodnicy z Pruszkowa grali odważnie, często wykorzystując swoją lewą stronę do ataków. Goście już po 34′ prowadzili 2-0 i do końca pierwszej połowy starali się nie dopuszczać rywali zbyt blisko bramki, dlatego ci oddawali strzały zza pola. Po 45′ nic się więcej nie zmieniło. Kolejna odsłona meczu należała do tych ostrzejszych. Już w pierwszych minutach drugiej połowy padło kilka kartek. Poprawiła się jednak gra gospodarzy i nabierali coraz większej pewności. Starali się grać bardzo ofensywnie i to im wychodziło. Nie zdołali jednak wybronić się przed stałym fragmentem gry i w 77′ przegrywali 3-0. Pięć minut przed końcem przyjezdni zdołali wbić dwie bramki, ale nie wywalczyli chociażby jednego punktu i przegrali ten mecz.

Skra Częstochowa – Olimpia Grudziądz 4-0

Częstochowianie są znani z tego, że na swoim boisku potrafią grać bardzo dobrze i gromić swoich rywali. Pierwsza połowa nie zapowiadała się jednak emocjonująco. Obie ekipy grały spokojny i poukładany futbol, wzajemnie się badając. Próbowali z wrzutek, kontr i stałych fragmentów, ale przyniosło to wymierne efekty i pierwsza część meczu skończyła się bezbramkowo. Początek drugiej części meczu też nie zapowiadał się bojowo i był bardzo spokojny i podobny do pierwszej połowy. Dopiero później Skra uruchomiła swoją siłę ofensywną, łącznie z swoim najlepszym zawodnikiem – Kamilem Wojtyrą, który w tym spotkaniu umieścił trzy bramki w zaledwie 14. minut, jedna była z rzutu karnego. Po tym festiwalu Skra dalej naciskała na przyjezdnych i już minutę później zdołała prowadzić 4-0. Zawodnicy z Częstochowy po ostatnim zwycięstwie w Siedlcach i dzisiejszym u siebie pną się coraz wyżej w drugoligowej tabeli.

Wigry Suwałki – GKS Katowice 1-2

Zawodnicy gospodarzy już od pierwszych minut meczu dobrze operowali piłką, rozrzucali ją na boki i wymieniali się pozycjami. Wprowadzali także spory chaos w szasnastce przy wrzutkach. Z pierwszej bramki cieszyli się już po 19′ gry. GieKSa nie była dłużna, bo wyrównała już pięć minut później, a bramkę zdobył Krystian Sanocki. Przyjezdni dobrze wyprowadzali piłkę od linii obrony, ale często z łatwością tracili ją w środku pola. Pierwsze minuty drugiej połowy były dla Wigier. Potrafili postraszyć ze stałych fragmentów czy nawet oddać dobre strzały. GKS zdołał wywalczyć jednak rzut karny w 64′, który pewnie wykonał Urynowicz. Po tej bramce goście nie zatrzymali się i naciskali na gospodarzy. Jednak ci dobrze się bronili i zapobiegli kolejnej utracie bramki. Tym zwycięstwem GKS Katowice zapewnił sobie pozycję wicelidera po 14. kolejce II ligi.

Śląsk II Wrocław – Górnik Polkowice 0-0

Polkowiczanie wyglądali lepiej na tle swojego rywala w pierwszej połowie. To oni częściej gościli na połowie rezerw ekstraklasowego Śląska. Oddawali strzały, jeden nawet z pola karnego, a także często centrowali. Potrafili zagrozić swoimi atakami, ale nie przyniosło to efektów. Śląsk z kolei w pierwszej połowie musiał się solidnie bronić, zapobiegając tym samym dojścia do własnej bramki. Zdarzyło się im momentami coś stworzyć, ale to nie było nic groźnego. Rezerwy Śląska Wrocław w drugiej odsłonie meczu starały się naciskać na przyjezdnych i próbowali oddawać strzały. Polkowiczanie napędzali swoje ataki, ale gospodarze wciąż dobrze się bronili. Ostatecznie mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

KKS Kalisz – Lech II Poznań 2-0

Od początku spotkania kaliszanie byli groźną ekipą. Tworzyli sobie dobre sytuacje, doskakiwali do rywali i nie dawali im za wiele miejsca w środku pola. Zbudowali sobie także kilka ciekawych, a zarazem groźnych sytuacji. Kolejne minuty wciąż nie przebiegały po myśli trenera rezerw Lecha, bo to wciąż KKS był stroną dominującą. Po 15′ minutach gospodarze prowadzili już 2-0 po bramkach Fabiana Hiszpańskiego z kilkunastu metrów i Andrzeja Kaszuba zza pola karnego. Kaliszanie nie dopuszczali też lechitów zbyt blisko swojej bramki. Zawodnicy Lecha II Poznań w drugiej połowie zaczęli grać trochę lepiej – lepiej rozgrywali, bronili się i wyprowadzali. Mimo to wciąż nie potrafili zagrozić rywalom, którzy podobnie jak w pierwszej połowie – bardzo często gościli pod ich polem karnym. Gospodarze tym samym zanotowali pierwsze zwycięstwo w derbach Wielkopolski od czterech lat.

Bytovia Bytów – Sokół Ostróda 1-0

Bytovianie starali się narzucić swój styl gry i od początku próbowali zdominować swoich rywali. Dobrze jednak spisywała się defensywa Sokoła, która odbijała te ataki, a później strała się o ataki kontr. Później Sokół też już powoli wrócił na właściwe tory i rozpoczęło się sporo walki w środku boiska. W 23′ strzał po wrzutce znalazł się na linii bramkowej gości. Pod koniec połowy oba zespoły popracowały solidnie, dzięki czemu z obu stron było kilka fajnych akcji. Pierwsza część meczu nie przyniosła jednak bramek. Sezonienko już po 9′ pierwszej połowy mógłby zaliczyć bramkę na koncie, gdyby nie dobra interwencja Niezgody. Goście częściej gościli u Bytovii pod polem karnym, ale na nic się to nie przełożyło. Bytovianie spróbowali też sił ze stałych fragmentów, ale nie dało to też efektu. Dopiero na trzy minuty przed końcem Piotr Giel zdecydował się na uderzenie z dość ostrego konta i dął zwycięstwo swojej drużynie.

Motor Lublin – Hutnik Kraków 3-0

Spotkanie od samego początku było szybkie, dynamiczne i nabrało tak dobrego tempa od pierwszych minut. Zawodnicy obu zespołów wyskoczyli na siebie, co spowodowało spore zagęszczenie środka pola i trzeba było szukać innych rozwiązań. Było sporo stałych fragmentów, długich podań, ale znalazło się także miejsce na chwilę uspokojenia gry. Oba zespoły miały “swoje” chwile w pierwszej części, ale nie kończyło się to na niczym wielkim. Drugą połowę gospodarze rozpoczęli naprawdę dobrze, zdobywając bramkę po dwóch minutach od gwizdka. Motor był w drugiej części zdecydowanie bardziej skuteczny. Dominował praktycznie cały czas, momentami pozwalając coś zbudować Hutnikowi. Na dziesięć minut przed końcem dołożyli kolejną bramkę na 2-0, a pięć minut potem kolejną. Do końca utrzymywali swoją dominację i wygrali dość wysoko to spotkanie, pogarszając tym samym już złą sytuację Hutnika.

Chojniczanka Chojnice – Stal Rzeszów 2-1

O tym spotkaniu pisaliśmy tutaj.

Autor tekstu: Paweł Pyskaty

Dotyczy meczu

Chojnice
II Liga 2020/2021

2:1

Najnowsze aktualności