Artykuły

Okiem Hetmańskiej #17

poniedziałek, 03/08/2020

Siedemnasty felieton w ramach cyklu "Okiem Hetmańskiej".

Autor tekstu: Sebastian Chyl
11+

Siedemnasty felieton w ramach cyklu "Okiem Hetmańskiej".

Ten sezon był dziwny. Sinusoida nastrojów i miejsc w ligowej tabeli spowodowała u niektórych przedstawicieli biało-niebieskiej społeczności problemy z nadciśnieniem. A że zabrakło wisienki na torcie. Cóż. Co się odwlecze, to nie uciecze! Nie jestem pewny, ale to bodajże Sylvia Day pisała, że dobre rzeczy przyjdą do tych, co będą cierpliwi. Zgadzam się i podpisuje pod tym!

***

A rzuty karne to loteria. Każda ze stron, bez względu na końcowy wynik to przyzna. Tym razem nam się nie udało, ale tak naprawdę wraz z upływem kolejnych godzin do tego meczu będą powracać tylko piłkarscy koneserzy. Proszę Was tylko, abyście nie analizowali, czy Wiktor Kłos mógł oddać lepszy strzał, a Wiktor Kaczorowski wybronić którąś z jedenastek. To młodzi zawodnicy, przed którymi jeszcze wiele lat grania. Są niezwykle pracowici i mają poukładane w głowie. Akurat na piłce i ludziach się znam. O tym, że są normalnymi osobami i twardo stąpają po ziemi musicie mi uwierzyć. A że dadzą nam jeszcze wiele radości, to przekonacie się sami!

***

W ogóle przypomniały mi się słowa, które w czerwcu powiedział w rozmowie ze mną Sebastian Nowak – trener bramkarzy w Akademii. Charyzmatyczny golkiper z niezwykle imponującą sportową przeszłością postawił całkiem mądrą tezę, o której rzadko się mówi. Na końcowy sukces pracuje się cały sezon. Od pierwszej do ostatniej kolejki. Każdy punkt i detal w postaci boiskowego zachowania jest ważny w końcowym rozrachunku. A my niestety pamiętamy o ostatnim meczu. I zazwyczaj tak bywa, że dostaje się bramkarzowi za brak interwencji, lub napastnikowi, który nie znalazł drogi do siatki. To było w kontekście pewnego sezonu, gdzie Termalica Bruk-Bet Nieciecza w ostatniej kolejce wypuściła z rąk awans. Jednak bardzo mocno pasuje to, do aktualnej naszej sytuacji i kilku niewybrednych komentarzy.

***

Szczerze wiecie co mnie zbudowało? Spokój wewnątrz Klubu. Wszyscy są skupieni na tym, co przed nami. Wizja i projekt Rafała Kalisza ma jasno określone cele i ramy czasowe. Tutaj nikt się nie załamał. Na nasz awans przyjdzie jeszcze odpowiedni moment. Cierpliwość popłaca. Zwłaszcza w piłce nożnej, która potrafi sprawić niezliczoną ilość radości, ale i brutalnie niczym życie weryfikować kolejne kroki. Warto brać przykład z włodarzy naszego Klubu i wprowadzać takie podejście do naszej codzienności.

***

Jeśli miałbym wskazać największy plus występowania w kolejnym roku na poziomie 2 ligi, to automatycznie odpowiadam – atut własnego stadionu! Mam nadzieję, że w ciągu kolejnego roku doczekamy się modernizacji naszego obiektu. Uwierzcie. W perspektywie potencjalnego awansu nie ma nic gorszego – zwłaszcza dla młodego pokolenia sympatyków – jak rozgrywanie ligowych spotkań z dala od ukochanego obiektu. Każdy, kto przeżywał podobną sytuacje to potwierdzi. Nie ważne, czy na co dzień sympatyzuje z Rakowem Częstochowa, Stalą Stalowa Wola, czy Sandecją Nowy Sącz.

***

Teraz czas na krótki odpoczynek. Dla wszystkich. Trenerów, działaczy, zawodników i kibiców. Oczywiście także dla Biura Prasowego Stali Rzeszów, które myślę, że chwilowo zwolni, ale w pełni to zrozumiecie! Wszakże Michał Mryczko z kolegami i tak całą dobę poświęcał dla rozwoju Stali Rzeszów w sieci. Także panowie i panie. Czas na poranki z dobrą kawą, popołudnia pełne słońca, a wieczory jakby to ujął Mateusz Borek z zimną zupą chmielową. Wracamy na Hetmańską w sezonie 2020/2021 silniejsi!

Hej Stal!

Autor tekstu: Sebastian Chyl

Powiązane artykuły

Najnowsze aktualności